Wpisy

,

Prywatność 2.0

Prywatność 2.0

Omawiając wersje beta nowych systemów operacyjnych Android i iOS wspominaliśmy, że szykują się znaczne zmiany w zakresie ochrony prywatności użytkowników zarówno w Google Play, jak i w App Store. To, co kilka miesięcy temu nie było do końca jeszcze wiadome, teraz jest już pewne. Zmiany dotyczą zarówno Google Play, jak i App Store, zatem jeśli macie aplikacje na którejś z tych platform zdecydowanie warto się im przyjrzeć bliżej. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki w postaci wyrzucenia aplikacji ze sklepu. Zmiany w iOS nie wymagają aktualizacji kodu aplikacji, w Androidzie w niewielkim stopniu. Na obu platformach wymagają jednak zainteresowania się tym, co dzieje się na waszym koncie.

Zacznijmy od App Store, gdyż tu zmiany są mniej restrykcyjne dla właściciela aplikacji. Jeśli nie planujecie nic robić ze swoją aplikacją, to nie musicie czytać dalej – zmiany nie dotyczą dotychczas wydanego kodu. Jeśli jednak planujecie nową aplikację lub publikację aktualizacji dla istniejącej aplikacji koniecznie zajrzyjcie do nowej sekcji „Prywatność” widocznej na karcie aplikacji w App Store. Znajdziecie tam rozbudowany formularz dotyczący prywatności i sposobu wykorzystywania danych przez waszą aplikację, który trzeba wypełnić przed przesłaniem aplikacji lub aktualizacji do recenzji. Formularz jest szczegółowy, jego wypełnianie irytujące, jednak jeśli przez to nie przebrniecie, aplikacja nie zostanie opublikowana. W samym kodzie aplikacji nowe opcje prywatności App Store nie implikują zmian – po stronie iOS wszystko pozostaje bez zmian.

W Google Play jest dużo bardziej restrykcyjnie. Zmiany są znaczące i implikują aktualizację kodu aplikacji. Jeśli wasza aplikacja korzysta z jednego z uprawnień newralgicznych: telefon, SMS, czujniki zdrowia, lokalizacja w tle, do 17 stycznia 2021 macie czas, aby wprowadzić w niej odpowiednie zmiany, opublikować aktualizację i wypełnić stosowny formularz uprawnień w sklepie Google Play. Każda aplikacja korzystająca, z któregoś z tych uprawnień będzie ręcznie zatwierdzana przez Google. Oprócz odpowiednich zapisów w Polityce Prywatności, w samej aplikacji musi znaleźć się informacja, że aplikacja korzysta z uprawnienia newralgicznego i wyjaśnienie po co to robi. Nie wystarczy uzyskanie zgody użytkownika na wykorzystanie uprawnień. W samej aplikacji też musi znaleźć się stosowna informacja. I to nie gdzieś w menu, wyskakującym oknie itp. – informacja ma być wyeksponowana w miejscu łatwo widocznym podczas normalnego użycia aplikacji. Po takim zaktualizowaniu kodu aplikacji, należy przesłać pakiet update do Google Play, wypełnić formularz uprawnień (w wymaganiach m.in. załączenie filmu pokazującego wykorzystanie uprawnienia newralgicznego – sic!) i czekać na decyzję Google. Pomimo spełnienia wszystkich wymagań nie ma żadnej gwarancji, że Google aplikację wam zatwierdzi, a drogi odwoławczej, jak zwykle w wypadku tej firmy, nie ma. Abstrahując od powodów, dla których Google zdecydowało się na tak restrykcyjny model, warto o tych zmianach pamiętać również planując przyszłe aplikacje na Androida, jeśli mają być dystrybuowane za pomocą Google Play – jeśli macie w planach wykorzystanie któregoś z uprawnień newralgicznych, nie ma pewności, że program zostanie opublikowany nawet pomimo spełnienia wszystkich formalnych wymogów – po 17 stycznia 2021 będzie to zależało wyłącznie od kaprysu Google. Warto zatem kilkukrotnie przemyśleć, czy wasza aplikacja na Androida na pewno będzie potrzebować np. funkcji SMS lub lokalizacji w tle.

 

Android 11 beta – co nowego

Android 11 beta - co nowego

Nowy rok, nowy Android – tym razem o numerze 11 i oznaczeniu kodowym R. Jak zawsze przyglądamy się wersji beta, aby sprawdzić na co należy być przygotowanym i czy w ogóle trzeba coś robić, jeśli ma się aplikacje na Androida opublikowane na platformie Google Play. Ostateczna publiczna wersja systemu będzie dostępna jesienią i wówczas ewentualne zmiany zostaną wprowadzone w konsoli Google Play. Posiadacze aplikacji opublikowanych w HUAWEI AppGallery nie muszą się specjalnie zastanawiać, gdyż ta platforma jest oparta o AOSP (Android Open Source Project) i jako taka nie podlega zmianom i wymaganiom wprowadzanym przez Google w usługach i serwisach tej firmy.

Największe zmiany w systemie w wersji 11 dotyczą opcji prywatności i uzyskiwania uprawnień od użytkownika. Lista tzw. uprawnień wrażliwych, na której dotychczas były telefon, SMS i czujniki związane z kondycją fizyczną i zdrowiem użytkownika, została rozszerzona o uprawnienia do lokalizacji w tle. To oznacza, że na lokalizację w tle trzeba uzyskać dodatkowe pozwolenie od użytkownika. Użytkownicy mogą teraz taże w dowolnej chwili przyznać lub cofnąć konkretne uprawnienie dla poszczególnych aplikacji. Jeśli zatem wasza aplikacja korzysta z lokalizacji w tle lub kilku odrębnych uprawnień, warto pamiętać aby przygotować ją na możliwość wycofania dowolnego uprawnienia w każdej chwili (dodać obsługę zmiany uprawnienia w każdym momencie, jeśli w kodzie aplikacji nie jest to obsługiwane – co wciąż się zdarza zwłaszcza w kodzie, który został przygotowany dla wcześniejszych wersji Androida i nie był od dłuższego czasu aktualizowany).
Pozostałe zmiany należą do kategorii kosmetycznych i optymalizacyjnych – drobne korekty w wyglądzie (niewielkie), uporządkowanie belki systemowej, porządki w szufladce ustawień, estetyczne poprawki w powiadomieniach itp.

Mając aplikację na Androida zawsze trzeba zwracać uwagę na tzw. target, czyli wersję API, na którym aplikacja jest oparta. Obecnie aby opublikować aplikację lub wydać aktualizację w Google Play wymagany jest target 29, czyli aplikacja musi być dostosowana do Androida 10. Nowa wersja Androida ma target 30, jednak nie zmienia wymagań targetu minimalnego – nadal jest to 29. Nie dostrzegliśmy także innych niekompatybilności, zatem jeśli wasza aplikacja jest targetowana numerem 29 to raczej nie musicie się niczym martwić, a jeśli macie aplikację targetowaną niższym API i tak musicie ją dostosować do targetu 29 jeśli chcecie opublikować aktualizację. Biorąc jednak pod uwagę kolejne zmiany wprowadzane w opcjach prywatności systemu w wersji 11 spodziewamy się, że z czasem pojawią się nowe wymagania. Trudno na etapie dość wczesnej jeszcze wersji beta systemu stwierdzić, czy będą wymagane zmiany w samych aplikacjach, tak jak miało to miejsce przed rokiem przy okazji przejścia na Androida 10, czy też może raczej zmiany będą dotyczyły tylko konsoli Google Play, niemniej jednak jeśli jesteście właścicielami konta w Google Play warto zachowywać czujność w tej kwestii i śledzić kolejne informacje publikowane przez Google.

 

Wsparcie z FOSA

Wsparcie z FOSA

„Wsparcie w Gdańsku!” to pierwsza tego typu aplikacja w Polsce – nie tylko z nazwy, ale i realnie funkcjonująca na rzecz wsparcia osób z zaburzeniami psychicznymi. Realnie, gdyż po drugiej stronie ekranu smartfonów z Androidem, na których działa ten program, stoją realni ludzie – specjaliści z fundacji FOSA, od wielu lat zajmujący się pracą z osobami doświadczającymi kryzysów i trudności natury psychicznej. Skrót FOSA rozwija się jako Fundacja Oparcia Społecznego Aleksandry, a możliwość uczestniczenia w projekcie finansowanym przez Miasto Gdańsk, mającym na celu zapewnić realną pomoc mieszkańcom miasta borykającym się z problemami natury psychicznej, była dla nas i prawdziwą radością i jednocześnie ciekawą przygodą.

Samo projektowanie aplikacji od strony czysto programistycznej niczym nie różniło się oczywiście od programowania innych aplikacji – lubimy swoją pracę więc zawsze wykonujemy ją z pełnym zaangażowaniem – jednak od strony merytorycznej to już zupełnie inna historia. Fascynujące było obserwowanie jak bardzo zwykły program na Androida, w rękach doświadczonych psychologów, z narzędzia po prostu pomocnego i praktycznego – realizującego swoje funkcje – potrafi zmienić się w narzędzie przyjazne – narzędzie komunikujące się z użytkownikiem językiem dostosowanym do potrzeb grupy użytkowników, do której jest kierowane. Dotychczas z profesjonalnej pomocy w układaniu komunikatów, czy projektowaniu komunikacji wizualnej korzystaliśmy głównie podczas projektowania aplikacji dla dzieci, co wydaje się oczywiste. Tym razem mieliśmy okazję przyjrzeć się podobnej pracy wykonywanej podczas projektowania aplikacji przeznaczonej głównie dla dorosłego odbiorcy. Zaskakujące jak bardzo standardowe alerty, czy komunikaty, do których wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni w oprogramowaniu wszelkiego typu, mogą różnić się, gdy są ściśle kierowane do określonej grupy ludzi. Wychodzi na to, że słowa mają znaczenie.

 

 

,

Internet rzeczy

Internet rzeczy

Wyobraźcie sobie taką scenkę: wracacie autobusem z pracy do domu, tuż po wejściu do pojazdu wasz smartfon wibruje – powiadomienie o pobraniu opłaty za bilet – kasowników w autobusach nie ma od dawna. Chwilę później kolejne powiadomienie – lodówka uprzejmie informuje że skończyło się mleko, wobec czego zamówiła nową butelkę i po powrocie należy odebrać przesyłkę dostarczoną dronem na balkon, a ponadto kończy się termin przydatności do spożycia sera, w związku z czym trzeba go dziś zjeść lub wyrzucić. Czytacie dobre rady własnej lodówki i przy okazji wydajecie dyspozycję, że po waszym powrocie w domu ma panować temperatura 20 stopni, w ekspresie ma być gorąca kawa, a z głośników mają dobiegać dźwięki V symfonii Beethovena. Poinstruowany dom ustawi wymagane przez was parametry nie za wcześnie, żeby oszczędzać energię. Dom „wie” gdzie jesteście i kiedy wrócicie – zna wsze położenie dzięki geolokalizacji.

Wizja przyszłości? Otóż nie. Technologie pozwalające na taki styl życia są dostępne obecnie. Nie są jeszcze powszechne (poza geolokalizacją – choć na razie zamiast waszego domu o tym gdzie jesteście najlepiej wie Google), jednak za kilka-kilkanaście lat tak będzie wyglądało codzienne funkcjonowanie. Umożliwi to Internet rzeczy (z angielskiego IoT – Internet of Things). Wbrew pozorom nie jest to nowa koncepcja. Pierwszy raz użyto tej nazwy w 1999 r. Wówczas jednak brzmiało to jak futurystyczne mrzonki. Dwadzieścia lat później nikt już nie reaguje ironią, gdy pada ta nazwa. Smartfony, smartzegarki, smartopaski, smart-TV, smart-pralki, smart-lodówki – wszystko staje się „smart”, czyli wyposażone w oprogramowanie, aplikacje i połączone z Internetem. Każdy przedmiot codziennego użytku wkrótce będzie miał stałe połączenie z internetem. Nie tylko wszystkie moduły wchodzące w skład inteligentnych domów – sprzęt RTV, AGD, oświetlenie, instalacja grzewcza, liczniki, zegary. Także samochody, czujniki, czytniki stosowane w przemyśle, transporcie, czy handlu – wszystko połączone z siecią i wzajemnie wymieniające informacje – Internet rzeczy.

Rozwój i budowa IoT właśnie trwa – planując swoje działania na rynku oprogramowania, czy potrzeby IT dla swojej firmy lub organizacji należy mieć go na uwadze. Od mglistej idei do rozpoczęcia faktycznej budowy IoT minęło 20 lat. Za kolejne 20 lat Internet rzeczy będzie częścią codzienności. Rodzi to oczywiście dylematy natury odmiennej jak rozważania czysto programistyczne, czy technologiczne – np. kwestie prywatności, możliwości permanentnej inwigilacji (już obecnie każdy, kto ma smartfon z Androidem powinien coś na ten temat wiedzieć) – my jednak na naszym blogu zajmujemy się sprawami wyłącznie technologicznymi i związanymi z programowaniem, zatem roztrząsanie kwestii etycznych zostawimy autorom blogów o etyce.

,

Polacy lubią płacić za usługi ze smartfonów

Polacy lubią płacić za usługi ze smartfonów

Pozytywny odbiór cyfrowych innowacji u Polaków – taki wniosek płynie z badania „Postawy wobec cyfrowych innowacji” zrealizowanego przez Mastercard we współpracy z IPSOS. Ta konkluzja spowodowała m.in., że właśnie w Polsce Facebook testuje nowe funkcjonalności komunikatora Messenger. Według danych IPSOS aż 3/4 Polaków jest zadowolona z rosnącej cyfryzacji. 59% uważa, że ma ona dobry wpływ na społeczeństwo, a cyfrowe usługi będą dostępne dla coraz większej ilości osób. Jako słabe strony informatyzacji kraju Polacy wskazują transport publiczny, sektor edukacyjny i służbę zdrowia. 34% ankietowanych określa siebie jako zaawansowanych użytkowników cyfrowych gadżetów, a z cyfrowych usług korzysta 15%.

Polacy chętnie płacą za usługi cyfrowe za pomocą urządzeń mobilnych. 26% płaci smartfonami za parkowanie, czy bilety komunikacyjne. Połowa badanych uznała, że w razie konieczności rezygnacji z płacenia kartą i gotówką, zdecydowałaby się na wyłączne korzystanie z płatności za pośrednictwem telefonu. 12% osób zadeklarowało, że wybrałoby smartwatcha. Polacy częściej, niż pozostali Europejczycy korzystają z bankowości i płatności mobilnych. 26% osób określa siebie jako „zaawansowany użytkownik”. Dla porównania – w Europie Środkowo-Wschodniej jest to 17%, a w Europie Zachodniej 9%. 42% ankietowanych z Polski deklaruje, że łączyło się ze swoim bankiem za pomocą aplikacji mobilnej w telefonie.

,

66 procent ludzi na świecie korzysta z telefonów komórkowych

66 procent ludzi na świecie korzysta z telefonów komórkowych

Dwie trzecie ludności świata używa telefonów komórkowych, a ponad połowa ma dostęp do Internetu – tak wynika z najnowszego raportu agencji We Are Social oraz Hoosuite. Cały raport Digital in 2017 Global Overview ma 106 stron, zatem poniżej znajdziecie tylko – naszym zdaniem – najistotniejsze dane.

Dostęp do Internetu ma 3,77 miliarda ludzi. Prawie 5 miliardów osób posiada urządzenia mobilne, z czego połowa jest aktywna w mediach społecznościowych. Z Internetu korzysta 3,45 mld użytkowników mobilnych, czyli 46% ludzkości.
Na świecie na jednego użytkownika przypada 1,64 numeru telefonicznego. Najwyższy odsetek unikalnych użytkowników mobilnych ma Hiszpania (88%), w Polsce jest to 74%.

Udział mobilnych systemów operacyjnych w ruchu internetowym zdominował Android (71,6%). 20% należy do systemu iOS (iPhone, iPad). Miesięczna średnia transferu danych na użytkownika wyniosła 1,9GB. W 2016 roku zakupy w Internecie zrobiło 1,6 miliarda ludzi. Na zawrotną kwotę 1,9 kwintyliona dolarów. W Polsce wzrost zakupów z urządzeń mobilnych wyniósł 28% i osiągnął 23% całkowitej sumy sprzedaży.

W ciągu ostatniego roku ponownie wzrósł udział mobilnego ruchu w Internecie – obecnie wynosi 50%. Polska znajduje się pod tym względem na 8 miejscu wśród wszystkich branych pod uwagę krajów. 57% ruchu internetowego w Polsce pochodzi z urządzeń mobilnych.

Sterowanie wzrokiem w urządzeniach mobilnych

Wyobraźcie sobie, że zamiast poruszać palcem po ekranie waszego smartfona, po prostu na niego patrzycie, a on wie czego oczekujecie.

Wyobraźcie sobie, że zamiast poruszać palcem po ekranie waszego smartfona, po prostu na niego patrzycie, a on wie że jedno mrugnięcie oczami oznacza wykonaj połączenie, a dwa włącz aparat i zrób zdjęcie. W wyniku prac badawczych prowadzonych w Uniwersytetu Georgii w USA i niemieckiego Instytutu Informatyki im. Maxa Plancka nad nawigacją po interfejsie smartfona lub tabletu za pomocą wzroku, obecnie jest to już możliwe dzięki wbudowanemu aparatowi i okulografii – technice umożliwiającej rejestrację aktywności wzrokowej poprzez śledzenie ruchu gałek ocznych. Celem jest stworzenie oprogramowania służącego do sterowania smartfonem wzrokiem.

Algorytm wykorzystuje przednią kamerę urządzenia do rozpoznawania gdzie w danej chwili spogląda użytkownik. Na obecnym etapie prac osiągnięto dokładność śledzenia rzędu jednego centymetra. Możliwy zakres błędu wydaje się mały, to jednak zbyt mała obecna dokładność rozwiązania nie pozwala wprowadzić go do powszechnego użytku. Aby system stał się niezawodny potrzeba co najmniej dziesięciokrotnie większej rozdzielczości. Ta powinna zostać poprawiona dzięki zbieraniu kolejnych danym. Pracę rozpoczęto od stworzenia aplikacji przeznaczonej na iPhone’a, która zbiera informacje o tym jak ludzie patrzą na telefon w różnych okolicznościach. Wzrok jest rejestrowany frontową kamerą – w tym czasie ekran urządzenia wyświetla pulsujące kropki w różnych miejscach.

Dane uzyskane z pierwszej aplikacji posłużyły do stworzenia następnej, przechwytującej twarz użytkownika. Ten algorytm rozpoznaje pozycję i kierunek, w którym zwrócona została głowa i oczy oraz stara się zauważyć, wzrok użytkownika jest skupiony na ekranie. Aplikacja ma obecnie w bazie dane około 1500 osób. Do zredukowania błędu śledzenia do 0,5 cm potrzeba 10 tysięcy zeskanowanych twarzy, zatem jeszcze sporo czasu minie zanim algorytm będzie w pełni użyteczny.

Gdy to jednak nastąpi śledzenie wzroku stanie się ogólnodostępne i użyteczne. Do czego można to jednak wykorzystać? Bezdotykowe sterowanie nawigacją w samochodzie, zastosowania medyczne (śledzenie ruchu gałek ocznych jest wykorzystywane przy stawianiu diagnozy schizofrenii i wstrząśnienia mózgu), czy zabawa w mobilnych grach – przykłądy można mnożyć.

Niebieskie światło kontra sen

Przyczyną kłopotów ze snem może być niebieskie światło emitowane przez ekran smartfona.

Jeśli miewacie wieczorem kłopoty z zaśnięciem, powinniście wiedzieć, że przyczyną może być wasz… smartfon.

Wielu z nas nie rozstaje się ze swoim smartfonem w ciągu dnia i ma zwyczaj czytania jeszcze w łóżku przed zaśnięciem. Odkładamy w końcu na bok urządzenie i… nie możemy usnąć. Przyczyną może być niebieskie światło emitowane przez ekran urządzenia. Współczesne ekrany LCD zostały zaprojektowane tak, żeby emitować światło jak najbardziej przypominające słoneczne. W naturze, kiedy słońce zachodzi gaśnie też niebieskie widmo światła. Jeden z fotoreceptorów znajdujących się w ludzkim oku – melanopsyna – reaguje na wąski zakres fali świetlnej (między 460 i 480 nm). Jest to zakres światła niebieskiego. Receptor ten ma za zadanie hamowanie uwalniania melatoniny – hormonu wydzielanego przez szyszynkę, a odpowiedzialnego za regulację cykli dobowych, w tym snu i czuwania. Dzięki temu mechanizmowi nie chce się nam spać w ciągu dnia (przynajmniej w teorii). Ekrany monitorów i urządzeń mobilnych emitują niebieskie światło, aby zbliżyć widmo do słonecznego. Wpatrując się w ekran smartfona po zmroku, dla naszego wzroku ponownie włączamy słońce, produkcja melatoniny jest hamowana, a nasz mózg otrzymuje sygnał „hej, już ranek – wstajemy!”. I nie jasność światła jest największym wrogiem naszego wzroku i snu, a jego właśnie jego niebieska barwowa.

Kilkunastominutowe wpatrywanie się w ekran smartfona w nocy może odsunąć nadejście głębszych faz snu nawet o godzinę. Naukowcy proponują rozwiązanie: niekorzystanie z komputerów, tabletów i smartfonów na trzy godziny przed snem. Nie do przyjęcia, prawda? Warto zatem po zmroku skorzystać z aplikacji do zmiany temperatury barwowej kolorów wyświetlanych na ekranach smartfonów. Ich działanie jest takie samo, niezależnie od aplikacji – przesunięcie widma kolorów w kierunku czerwieni i eliminacja koloru niebieskiego. W skrócie – ekran nabierze odcienia żółto-pomarańczowego. W korzystaniu ze smartfona to nie przeszkadza, a może poprawić jakość snu. Dla smartfonów z systemem Windows i iOS można polecić aplikację f.lux, a dla Androida – Twilight.

Bezpieczeństwo na rynku mobile w 2016 roku

Bezpieczeństwo na rynku mobile w 2016 roku

Bezpieczeństwo w IT to obecnie temat na czasie. Próbujemy przewidzieć z jakimi zagrożeniami na rynku aplikacji mobilnych będziemy sobie musieli radzić w 2016 roku.

Ataki na usługi płatnicze
Mobilne usługi płatnicze stają się coraz popularniejsze na naszych smartfonach. Płacenie za zakupy telefonem umożliwiają usługi takie jak Android Pay, czy Samsung Pay. W przyszłości do Polski zawita również zapewne i Apple Pay. Zagrożeniem, które widzimy podczas prób prognozowania polityk bezpieczeństwa jest nie tyle łamanie algorytmów płatności, co odnajdywanie przez cyberprzestępców słabych punktów usług. Np. banki nie weryfikują czy przypisane w smartfonie do usługi płatniczej konto bankowe zostało rzeczywiście wprowadzone do systemu przez jego właściciela. Krótko rzecz ujmując – jeśli złodziej dysponuje naszymi danymi bankowymi, np. wykradzionymi z włamania na stronę sklepu internetowego, aby płacić z naszego rachunku bankowego wystarczy mu smartfon z usługą płatniczą, do którego wprowadzi te dane. Bank nie sprawdza kto wprowadził dane konta – dane są poprawne i każdy kto je ma, ma pełny dostęp do płatności z tego konta. Niezbędne wydaje się opracowanie i wdrożenie dodatkowych metod autoryzacji i uwierzytelniania użytkowników.

Luki w mobilnych przeglądarkach
Mobilne Chrome, Firefox, Safari i Opera – w zależności od używanego w smartfonie systemu operacyjnego i upodobań – przez wielu z nas traktowane są jako podstawowa aplikacja w urządzeniu mobilnym. Należy pamiętać jednak, że są to tylko aplikacje. Podobnie, jak każde inne oprogramowanie mogą zawierać – i zawierają – błędy i luki. To właśnie one staną się celem ataków. Przejmowanie urządzenia przez przeglądarkę jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów na uzyskanie nieautoryzowanej kontroli nad smartfonem. I należy się spodziewać, że tak będzie również w 2016 roku. Warto zatem pamiętać o regularnym aktualizowaniu swojego urządzenia – zwłaszcza jeśli w smartfonie mamy trzymamy kart płatniczych

Rozmowa kontrolowana… i nie tylko rozmowa
Ci z was, którzy pamiętają lata 80 XX wieku w Polsce, zapewne pamiętają, jak podczas prowadzenia rozmowy z budki telefonicznej, czasami w słuchawce odzywał się głos „Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana”. Oznaczało to, że „Wielki brat” słucha… W 2016 roku rolę „Wielkiego brata” przejmują cyberprzestępcy i niekoniecznie są zainteresowani czy plotkujemy o przepisach na kruche ciasteczka, czy omawiamy nowy model sportowego auta, czy może agitujemy przeciwko aktualnej władzy. Podsłuchiwać chcą naszą komunikację – najlepiej tą, która daje dostęp do danych logowania do kont bankowych. Ataki MiTM – Man-in-the-middle – są kolejnym zagrożeniem roku 2016. Dlatego należy zwracać uwagę na dodatkowe aplikacje, które instalujemy w smartfonach. Niesprawdzone aplikacje mogą stać się źródłem luk bezpieczeństwa. Również osoby wykorzystujące niezabezpieczone, nieszyfrowane sieci publiczne, często pozostają nieświadome, że dane automatycznie przesyłane przez urządzenie do internetu, są nieszyfrowane – i szczególnie w przypadku źle zabezpieczonych aplikacji – mogą zostać przechwycone przez osobę trzecią.

,

BUILD pierwszy raz w Polsce

Konferencja BUILD pierwszy raz w Polsce

Pierwszy raz w historii polskiej branży IT nad Wisłą zagości konferencja BUILD – doroczny panel Microsoftu, podczas którego software’owy gigant prezentuje najważniejsze nowości i rozwiązania dla programistów. BUILD Tour Warsaw rozpoczyna się 8 czerwca w (niespodzianka! 🙂 ) Warszawie. Spośród tematów prelekcyjnych nas najbardziej interesują nowości w systemie Windows 10 oraz Universal Windows Platform, czyli nowa platforma Microsoftu pozwalająca budować aplikacje na telefony z systemem Windows Phone, które jednocześnie są aplikacjami stacjonarnego Windows, a także wykorzystanie jednolitej bazy kodu i tzw. adaptacyjnego interfejsu użytkownika do tworzenia aplikacji na komputery osobiste, urządzenia mobilne, konsole Xbox, HoloLens i łączenie ich z Internetem Rzeczy. Brzmi to wszystko skomplikowanie, jednak w praktyce chodzi o szybsze projektowanie aplikacji na rozmaite urządzenia.