Najpierw cookies, teraz GIODO

Obowiązek zgłaszania zbioru danych na stronie www do GIODO

Często ostatnio pytacie o konieczność zgłaszania do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych stron internetowych, na których są przetwarzane dane osobowe. Od razu odpowiadamy -obowiązek taki rzeczywiście istnieje. Dotyczy to zwłaszcza wszelkich sklepów internetowych i systemów e-commerce, choć nie tylko. Do GIODO najbezpieczniej jest zgłosić każdy system informatyczny przetwarzający i przechowujący dane osobowe, zatem również strony nie oferujące np. bezpośredniej płatności, ale ogólnie przechowujące zbiór danych – np. systemy e-learningowe. Jako zbiór danych osobowych podlegających rejestracji kwalifikują się systemy przetwarzające i przechowujące dane takie, jak:
– imię i nazwisko,
– wizerunek (zdjęcie),
– adres zamieszkania,
– dane ewidencyjne (np. PESEL i NIP),
– informacje, które w połączeniu z innymi danymi pozwalają na identyfikację konkretnej osoby (np. adres e-mail, czy numer IP urządzenia podłączonego do Internetu).

Pytania o odpowiedzialność wobec GIODO pojawiły się wraz ze wzrostem aktywności firm rozsyłających do nieświadomych takiego obowiązku właścicieli stron internetowych propozycje dopełnienia za nich formalności, oczywiście za drobną opłatą, i straszących wygórowanymi konsekwencjami w przypadku niedopełnienia formalności. Sytuacja jest analogiczna, jak w przypadku głośnej dyrektywy unijnej, żartobliwie nazywanej Cookie Monster (Ciasteczkowy Potwór – od postaci z serialu dla najmłodszych Ulica Sezamkowa), nakazującej umieszczanie na stronach www informacji o przetwarzaniu plików cookie. Owszem obowiązek zgłoszenia strony www zbierającej i przetwarzającej dane osobowe istnieje (czyli wg nomenklatury przyjętej w ustawodawstwie – zbioru danych osobowych) , niemniej jednak każdy może w łatwy sposób wywiązać się z niego we własnym zakresie. Wystarczy wypełnić formularz wniosku (nie jest wymagany podpis elektroniczny) dostępny na stronie e-GIODO: https://egiodo.giodo.gov.pl/index.dhtml i… to wszystko. Samo złożenie wniosku jest już równoznaczne z dopełnieniem obowiązku – nawet jeśli dane przetwarzane na stronie www nie kwalifikują się jako zbiór danych podlegających rejestracji lub wniosek będzie niekompletny, obowiązek wynikający z ustawy zostanie dotrzymany, co zwalnia z ewentualnej odpowiedzialności. Dlatego warto taki wniosek złożyć nawet na wyrost. Według przepisów bowiem to do administratora danych należy kwestia identyfikacji posiadanego zbioru danych osobowych, jako podlegającego, bądź nie, rejestracji. Jeżeli zbiór nie podlega ustawowemu obowiązkowi, GIODO odmówi rejestracji i przekaże taką informację zainteresowanemu. Konsekwencje niedopełnienia obowiązku rejestracji zbioru danych w GIODO są tymczasem dość restrykcyjne – jest to czyn zabroniony, zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności lub nawet pozbawienia wolności do jednego roku. Sankcje te nie grożą jednak za zgłoszenie niekompletnego zbioru danych osobowych. Liczy się zatem sam fakt dopełnienia obowiązku.

,

Płatne mapki Google na stronie www?

Nowe zasady korzystania z Google Maps

No i mamy kolejne zamieszanie związane z popularnymi usługami internetowymi. Rozeszła się po sieci niedawno wieść, że za korzystanie z map Google będzie trzeba płacić. I to słono. Rzeczywiście, niedawna zmiana polityki popularnych map Google faktycznie wprowadza opłaty za tę usługę. Wiadomości o gigantycznym „haraczu”, który trzeba będzie płacić sieciowemu koncernowi za posiadanie na stronie www mapki z dojazdem do firmy są jednak mocno przesadzone. Jeśli mapka na stronie www nie notuje więcej wywołań, niż 25 tysięcy na dobę (co przekłada się na 99 proc. stron www) korzystanie z niej nadal będzie bezpłatne. Pytanie jednak na jak długo?

Google coraz bardziej rozprawia się z mitem „bezpłatnych usług sieciowych”. Właśnie zmieniono API popularnych Google Maps – do 25 tysięcy odwołań na dobę z jednej domeny usługa nadal pozostaje bezpłatna, jednak jeśli serwis www jest na tyle popularny, aby tę liczbę przekroczyć… No dobrze – nie będziemy Was zmuszać do przekopywania się przez nader bogatą bibliotekę dokumentów z politykami i zasadami korzystania z usług Google. Opłaty wynoszą 4 dolary za każdy tysiąc załadowań map powyżej 25 tysięcy na dobę, istnieje też opcja zakupu licencji nielimitowanej za jedyne 10 tysięcy dolarów miesięcznie. Co to oznacza dla właścicieli większości stron www? Właściwie nic. Niewiele jest serwisów przekraczających pułap 25 tysięcy odwołań do mapy na dobę. Opłaty będą głównie ponosić zatem bardzo popularne strony www w całości oparte o Google Maps. Skomercjalizowania tej usługi ze strony Google należało się ponadto wcześniej, czy później spodziewać – na utrzymanie, aktualizowanie, rozwijanie i oferowanie map koncern wydaje miliony dolarów miesięcznie. Pytanie tylko jak długo nowa polityka map będzie obowiązywała? To zapewne zależy od poziomu wpływów generowanych po zmianach. Naszym zdaniem – w perspektywie wieloletniej – należy się spodziewać stopniowego obniżania progów odpłatności za odwołania do map, aż do poziomu, gdy niewielkie opłaty (stawialibyśmy na tzw. mikropłatności) będą pobierane od każdej strony www korzystającej z tej usługi.

,

10. urodziny WordPressa

Oficjalna grafika z okazji 10. urodzin Wordpressa

WordPress świętuje 10. urodziny. Dokładnie 27 maja 2003 roku Matt Mullenweg i Mike’a Little udostępnili pierwszą wersję swojej platformy blogowej. Sami twórcy nie spodziewali się, że niepozorny system do pisania blogów, z czasem rozwinie się w potężne narzędzie, bardziej przypominające zaawansowany CMS do budowy stron www, jak skromne narzędzie blogera.

Dziś WordPress to jedna z najpopularniejszych i najpotężniejszych platform CMS open source, do której – żartobliwie mówiąc – są już chyba nawet wtyczki parzące kawę i robiące naleśniki (wtyczki z przepisami są!). Źródła sukcesu WordPressa upatrujemy w niezwykłej łatwości i intuicyjności obsługi tej platformy, a także dbaniu zespołu tysięcy programistów z całego świata zaangażowanych w projekt (w czym, nie chwaląc się, mamy swój skromny udział) o w miarę sensowny poziom wstecznej kompatybilności. WordPress nie jest bez wad – mamy do niego np. pretensje o dziury w zabezpieczeniach – niemniej jednak drobne wpadki w rękach sprawnego programisty daje się szybko wyeliminować, a zalety WordPressa zdecydowanie przewyższają jego wady. Cóż, za miarę sukcesu niech posłużą dane statystyczne: obecnie na WordPressie oparte jest ok. 17 proc. wszystkich stron www (dane dla całego globu), użytkownicy WordPressa w ciągu każdej minuty piszą ok. 350 artykułów na swoich stronach, platforma została w pełni przetłumaczona na 76 języków, a najnowszą wersję WordPressa pobrano z serwerów projektu 21 milionów razy.

Podstawowe zasady zabezpieczania stron www

Podstawowe zasady zabezpieczania stron www

Niedawne, nagłośnione w mediach, dwukrotne wyłączenie na kilka godzin serwisu aukcyjnego Allegro sprawiło, że zadajecie nam dużo pytań odnośnie zabezpieczenia stron www przed rozmaitymi atakami z sieci. Zabezpieczenia systemów teleinformatycznych przed niepożądaną ingerencją to temat na tyle szeroki, że powstają o nim dziesiątki prac naukowych, niemniej jednak postaramy się w – bardzo uproszczonych – zarysach przedstawić istotę problemu. W skrócie – naiwnością jest sądzić, że sprawa wyłączenia Allegro to jakiś jednostkowy, nadzwyczajny przypadek. Po prostu hakerom udało się tym razem zablokować ten serwis dość prymitywną metodą zmasowanego ataku DDOS, a że platforma jest popularna, media nagłośniły temat, popełniając przy okazji – jak to media – całą gamę błędów merytorycznych. Z Facebooka, czy Allegro korzystamy wszyscy, jednak mało kto zdaje sobie sprawę z milionów inwestowanych przez duże spółki IT w zabezpieczenia i z nieustannej walki z nieproszonymi gośćmi odbywającej się na zapleczu takich serwisów. Z dozą prawdopodobieństwa graniczącą z pewnością możemy stwierdzić, że do ataków na każdy duży serwis, taki jak Allegro, dochodzi… kilka razy dziennie.

Biorąc pod uwagę ten dość pesymistyczny wstęp, a także fakt, że przed atakami hakerów nie uchronili się nawet tacy giganci jak Googgle, Facebook, Twitter, czy Apple, można sobie zadać pytanie, czy w ogóle warto mieć stronę www? Równie dobrze można by zapytać, czy warto mieć dom? Warto, jednak każdy chroni swój dom przed włamywaczami. W gruncie rzeczy zasady ochrony strony www przed hakerami są zbliżone. Dom chronią przynajmniej dwa zamki w drzwiach, alarm i odpowiednie zachowanie domowników (nie zostawiamy na oścież otwartych drzwi, bo wszystkie zabezpieczenia zdadzą się na nic). Podobnie jest ze stroną internetową – nie zostawiamy na oścież otwartych drzwi. Czy warto jednak popadać w paranoję? Wprawdzie dom można tak zabezpieczyć, że nawet właściciel będzie miał problem z wejściem do niego, stronę internetową również, jednak to mija się raczej z celem i wygodą użytkowania. Jak w każdej innej dziedzinie życia – nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Odwieczna zasada informatyki mówi, że co da się zabezpieczyć, da się i odbezpieczyć. Jest to tylko kwestia czasu i środków poświęconych na złamanie zabezpieczeń.
Wbrew pozorom problem nie dotyczy domorosłych, zazwyczaj niepełnoletnich, „hakerów” obchodzących „dla chwały i sportu” podstawowe zabezpieczenia tysięcy firmowych i prywatnych stron www opartych o popularne rozwiązania CMS, czy spambotach rozsyłających masowo maile lub zostawiających niechciane wpisy w komentarzach – ich działalność każdy może łatwo wykryć i się przed nią zabezpieczyć (nie potrzeba do tego specjalistycznej wiedzy, wystarczy tzw. zdrowy rozsądek administratora, czy właściciela strony i chwila lektury w Internecie) – a w rozwijającej się w błyskawicznym tempie cyberprzestępczości. O ile wizytówkowa strona www małej firmy zupełnie nie leży w kręgu zainteresowań cyberprzestępców, o tyle duży sklep internetowy, portal aukcyjny, czy każda inna strona przetwarzająca dane osobowe i finansowe musi się liczyć z tym, że wcześniej, czy później stanie się obiektem ataku, gdyż przechowuje dane, które mogą zostać zamienione w gotówkę – dane osobowe użytkowników, numery ich kont i kart kredytowych. Jak myślicie ile może być warta pełna baza danych zweryfikowanych użytkowników Allegro, z historią ich transakcji, zainteresowań, korespondencji? Starczyłoby na wykupienie kilku firm takich, jak Entera i jeszcze zostałoby na prywatną, tropikalną wyspę.
Wracając do wspomnianych, domorosłych „hakerów” i spambotów – aby nie mieć z nimi większych kłopotów wystarczy monitorować swoją stronę www i dbać o minimalny poziom jej zabezpieczeń: ukrycie panelu administratora, niestandardowe przedrostki w bazie danych, silne, regularnie zmieniane hasła, niezapisywanie haseł w programach do FTP itp. Oprócz tych podstawowych działań, praktycznie każdy popularny CMS posiada też sporą gamę wtyczek chroniącą przed rozmaitymi, prostymi atakami – ich używanie jest zazwyczaj bezpłatne. Warto pamiętać, że wszelkie zabezpieczenia nie zastąpią najważniejszej czynności odpowiedzialnego administratora – regularnego wykonywania kopii bezpieczeństwa plików strony i bazy danych. Nawet jeśli strona www padnie wówczas ofiarą ataku, szkody będą minimalne – zawsze można przywrócić ją do stanu sprzed ataku, wprowadzając dodatkowe zabezpieczenia. I warto o tym pamiętać.

,

Duży niebieski guzik

Oprogramowanie do wideokonferencji Big Blue Button

Big Blue Button to dojrzały projekt oprogramowania wideokonferencyjnego i edukacyjnego opartego na licencji open source. Jest okazja, aby przybliżyć nieco tą ciekawą platformę, jako, że jej popularność wzrasta, aktywnie uczestniczymy w społeczności BBB i mieliśmy przyjemność zastosować to oprogramowanie w kilku ostatnich projektach.

Choć na pierwszy rzut oka Big Blue Button jest programowym serwerem multimediów wręcz stworzonym dla platform e-learningowych, jego zastosowania są znacznie szersze. BBB to nie tylko wideokonferencje na stronie www. Pakiet udostępnia pełną hierarchizację użytkowników, multimedialną tablicę prezentacyjną, system komunikacji live – głosowej i czat (w tym w trybie prywatnym), a także przesyłanie plików. Jest zatem dobrym wyborem nie tylko dla firm szkoleniowych do prowadzenia webinariów. Sprawdza się wszędzie tam, gdzie nie sprawdzi się popularny Skype – od małej firmy do korporacji. Ma jednocześnie większe możliwości, niż wspomniany Skype nieoferujący multimedialnej tablicy. Oprogramowanie to najbardziej obrazowo przyrównać można właśnie do Skypa, jednak nie instalowanego na komputerze użytkownika, a dostępnego z poziomu strony www. Jedynym wymogiem do posiadania BBB jest dość wydajny sprzętowo serwer www – w zamian otrzymujemy prywatnego, firmowego Skypa, bez reklam, kosztów połączeń itd. Wyobraźcie sobie konferencję służbową pomiędzy Tokio, Nowym Jorkiem i Warszawą, z możliwością komunikacji na żywo, wyświetlania prezentacji Power Pointa i wymianą dokumentów, tak jakby wszyscy uczestnicy siedzieli w tym samym pokoju. Wystarczy BBB – do takich właśnie zadań powstał. Czy warto? Koszty biletów lotniczych niezbędnych do zorganizowania takiej konferencji „face to face” są wielokrotnie wyższe, niż ceny nawet najdroższych serwerów dedykowanych.

Strona www jako kafelek

Przypinanie strony Entera Studio WWW bezpośrednio na pulpit Windows 8

Nowy system operacyjny Microsoftu Windows 8 budzi spore emocje – jedni wychwalają go wniebogłosy, inni nienawidzą od pierwszego wejrzenia. Wszystko przez nową warstwę systemu: kafelkowo-dotykowy interfejs użytkownika Modern UI, znany też jako Metro, kierowany głównie do użytkowników mobilnych urządzeń z ekranami dotykowymi (talety, smartfony). Wprowadzenie dotykowego interfejsu użytkownika do systemu operacyjnego ogólnego zastosowania potwierdza jednak rozwijający się trend: już niedługo internet praktycznie w całości stanie się domeną urządzeń mobilnych. Nie o systemie Windows jednak zamierzamy tu pisać, a o wspomnianym Modern UI, jako, że wprowadza ono jedną istotną nowość dla wszystkich właścicieli stron www i webmasterów – możliwość przypinania witryn bezpośrednio na pulpit Windows 8 w postaci kafelka. Kafelek może być zarówno statyczny (pokazywać grafikę i nazwę strony), jak i aktywny (np. wyświetlać skróty najnowszych wpisów na blogu). Zarówno posiadając stronę www, jak i planując stworzenie nowej strony www warto pamiętać o tej możliwości, bowiem jest to jeden z kanałów promocji witryny ułatwiający użytkownikom powrót na stronę – nie muszą otwierać przeglądarki internetowej, wystarczy, że klikną kafelek na swoim pulpicie.

Responsywne strony www – co to takiego

Responsywna strona www - tak to działa

Nie ukrywamy, że i my na chwilę ulegliśmy ostatniej modzie panującej wśród webmasterów na projektowanie tzw. responsywnych stron www. Warto sobie zadać pytanie, czy aby na pewno elastyczny layout zawsze ma zastosowanie, a już na pewno poznać nie tylko jego niewątpliwe zalety, ale również i wady.

Na początek jednak wyjaśnienie co to jest responsywna strona www. To witryna tak zaprojektowana, aby elastycznie dostosowywała swoje elementy i zmieniała ich układ w zależności od przestrzeni dostępnej na ekranie (ściśle mówiąc w zależności od szerokości okna przeglądarki internetowej). Layout odpowiadający (responsywny) na potrzeby zgłaszane przez przeglądarkę www wymyślono wraz z popularyzacją urządzeń mobilnych służących do przeglądania internetu, które nie dysponują tak dużymi ekranami, jak monitory komputerowe, a jednocześnie wymiary ich małych ekranów są bardzo różne – kilkucalowe w telefonach, kilunastocalowe w tabletach itd. – oraz standaryzowaniem kolejnych wersji języków programowania HTML5 i CSS3. Teoretycznie, dobrze zaprojektowana responsywna strona www powinna być w stanie dostosować się do każdego wymiaru ekranu, zatem nie ma konieczności projektowania dwóch, czy trzech wersji tej samej witryny – dla komputerów, tabletów i telefonów – co pozwala ograniczać koszty i czas realizacji. Jest to największa i niewątpliwa zaleta elastycznego layoutu. Czy zatem mamy nowy standard projektowania stron www? Bylibyśmy dalecy od takiego stwierdzenia. Jak zawsze należy indywidualnie rozważyć wszelkie za i przeciw. Strona responsywna nie sprawdzi się wszędzie i nie w każdym przypadku. Warto pamiętać, że elastyczny układ strony www w dość znacznym stopniu ogranicza możliwości kreacji graficznej – sprowadza ją do prostego budowania z klocków (layout, który ma się dostosowywać do różnych wymiarów prostokąta, bowiem taki kształt mają ekrany, siłą rzeczy sam w sobie musi składać się z mniejszych prostokątów), choć naturalnie nie uniemożliwia to zaprojektowania estetycznej strony www z multimediami i „bajerami” (na dowód – na takiej stronie właśnie jesteś), jednak na pewno nie pozwala na realizację każdej fantazji graficznej. Ponadto strona responsywna oparta na systemie CMS jest zdecydowanie bardziej uciążliwa w zarządzaniu, zwłaszcza dla mało doświadczonego użytkownika. Dodając jakikolwiek element na stronę trzeba bowiem pamiętać o zasadach responsywności: każdy element musi być wielokrotnością podstawowego modułu. Jeśli połamiemy tę zasadę, wstawiony element będzie się skalował nierównomiernie do pozostałych, co w konsekwencji zazwyczaj prowadzi do obniżenia walorów estetycznych strony www. Zatem stawiać na responsywność, czy nie? Na to pytanie odpowiadamy dopiero po dokładnej analizie stawianego przed nami zadania.

O tym, jak przedstawiają się mobilne strony www

Jak interpretowane przez przeglądarki są mobilne strony www

Spotykamy się ostatnio z pytaniami w jaki sposób urządzenie, na którym internauta przegląda internet „magicznie wie”, którą wersję strony www pobrać i wyświetlić jeśli witryna została wyposażona w wersje mobilne. Pomimo nazwy smartphone używanej dla telefonów komórkowych z systemami operacyjnymi, nie ma w tym niczego „smart – mądrego”. Cała tajemnica tkwi w tym, jak serwerowi przedstawi się przeglądarka internetowa.

Niezależnie od tego, czy przeglądasz zaprojektowaną przez nas stronę marki Venicci na komputerze, za pomocą iPhone’a, iPada, urządzenia z systemem Android, czy Windows Mobile lub BlackBerry, widzisz wersję przeznaczoną specjalnie dla swojego urządzenia. To, co widzisz na ekranie urządzenia mobilnego nie przypomina jednak klasycznej strony internetowej, nawet tej mobilnej. Przed oczami masz natywną aplikację przeznaczoną dla swojego urządzenia z charakterystycznym dla używanego przez Ciebie systemu mobilnego interfejsem użytkownika. W istocie widzisz po prostu jedną z wersji strony internetowej, jednak napisaną w taki sposób, by korzystała z interfejsu mobilnego systemu operacyjnego i była dla niego natywną aplikacją. Taki sposób projektowania stron www otwiera szerokie możliwości marketingowe, znacznie szersze od klasycznych stron www. Co np. możesz zrobić ze wspomnianą stroną, oprócz naturalnie przeglądania jej, robienia zakupów, czy czytania bloga? Jeśli korzystasz z iPada, czy iPhone’a możesz ją dodać do pulpitu iOS jako aplikację i wracać do sklepu Venicci kiedy zechcesz bez otwierania Safari. Duża część smartphonów opartych na Androidzie oferuje podobną możliwość, a w Windows Phone można dodać stronę jako „kafelek”. Przykłady takich zastosowań przydatnych w marketingu możnaby mnożyć długo, jednak dalej nie wyjaśnia to skąd smartphone „wie”, że nie ma wyświetlić wersji desktop strony www, a wersję mobilną przeznaczoną dla siebie samego. Wydaje się to tym bardziej „smart”, że aplikacja, którą widać na ekranie telefonu/tabletu jest częścią klasycznej strony www przeznaczonej dla komputerów i otwierana jest pod tym samym adresem www. Tajemnica tkwi w tzw. prefiksie przeglądarki internetowej. Każda przeglądarka internetowa, niezależnie od tego na jakim urządzeniu, czy systemie operacyjnym jest uruchomiona, powiadamia serwer, z którego pobiera dane o swojej tożsamości. Przeglądarki działające w urządzeniach mobilnych przesyłają serwerom inne „wizytówki”, niż przeglądarki w wersjach desktop – dzięki temu serwer może je odróżnić i w odpowiedzi zaserwować odpowiednią wersję strony www.

,

Wykluczeni, czyli WCAG 2.0

WCAG 2.0 jako wytyczne ONZ dla webmasterów

Pracując nad jednym z naszych nowych projektów zetknęliśmy się z pojęciem WCAG 2.0. – specyfikacją przygotowaną przez agendę ONZ, dotyczącą dostępności strony www dla osób niepełnosprawnych. Idealnie potwierdza ona naszą tezę – łatwo, w pogoni za atrakcyjnością wizualną i multimedialną serwisu, na własne życzenie, ograniczyć dostępność i użyteczność strony www dla szerokiej grupy odbiorców.

WCAG 2.0. to instrukcja dla webdesignerów, opracowana przez agendę Organizacji Narodów Zjednoczonych UNDP, dotycząca dostępności strony www dla osób niepełnosprawnych z rozmaitymi dysfunkcjami. Co z tego, że strona www gra, wyświetla kolorowe animacje, pokazuje filmy i graficznie jest piękna, skoro nie odczyta jej syntezator mowy używany przez osoby niedowidzące i niewidome, kontrasty tekstu i czcionki są zbyt małe, by stronę www odczytali ludzie o słabym wzroku, przekaz dźwiękowy jest niedostępny dla osób niesłyszących i słabosłyszących, a użytkownicy nie mogący posługiwać się myszką i korzystający jedynie z klawiatury nie są w stanie przełączać się pomiędzy pozycjami menu? Taka strona po prostu traci dużą ilość odbiorców. Podobnie, jak strona w technologii Flash nie pozycjonuje się w Google! Z tego wynika, że umieszczanie animacji i dźwięku w kontencie strony zawsze powinno być dokładnie przemyślaną decyzją, a korzyści większe, niż ewentualne straty. Czy to oznacza, że mamy rezygnować z multimediów na stronie? Absolutnie nie – dla treści multimedialnych można znaleźć miejsce w tle lub umieścić je tak w kontencie, aby nie ograniczały nawigacji.

Technologie 3D w biznesie

Technologie 3D w biznesie

Współcześnie wykorzystywane są trzy główne techniki wywoływania u widza wrażenia przestrzenności:

Technika anaglifowa polegająca na separowaniu obrazów dla prawego i lewego oka za pomocą czerwono-niebieskiego rozwarstwienia barwnego. Jest to najmniej doskonała technologia. Efekt 3D jest płytki, a kolory przekłamane, jednak technika anaglifowa wciąż może mieć zastosowanie do budowy strony www 3D. Jej największą zaletą jest bowiem brak konieczności wykorzystywania specjalnych monitorów/telewizorów 3D. Mało doskonały, niemniej jednak przestrzenny, obraz można dostrzec na dowolnym wyświetlaczu. Charakterystyczną cechą tego rozwiązania są niebiesko-czerwone, doskonale wszystkim znane okulary 3D. Anaglifowy przekaz 3D będzie zatem idealny wszędzie tam, gdzie liczą się koszty (wyprodukowanie pary okularów kosztuje dosłownie grosze), jakość ma mniejsze znaczenie, a żywot strony www 3D nie musi być długi. To wciąż najlepsze rozwiązanie w przypadku eventów, czy krótkotrwałych kampanii promocyjnych nowego produktu, do którego dołączane są okulary, a ministrona www 3D stanowi jedynie element rozrywkowy uzupełniający budowanie wizerunku marki.

Techniki kinowe – aktywna (migawkowa) i pasywna (polaryzacyjna).
Obecnie te obydwie technologie kinowe trafiają do sprzętu popularnego. Zaletą technologii aktywnych jest doskonała jakość efektu 3D. Wadą bardzo wysoki koszt okularów (kilkaset zł za sztukę) i konieczność ich ładowania, podobnie jak telefonu komórkowego. Z tego powodu jest to technologia przeznaczona głównie dla entuzjastów – np. graczy komputerowych – i może być wykorzystana jedynie w przypadku stron www 3D o ściśle określonym targecie.

Spopularyzowanie technologii 3D upatruje się w pasywnej technice polaryzacyjnej, wykorzystywanej w 90% kin. Przy zachowaniu jakości efektu 3D porównywalnej do technologii aktywnych, znacznie zredukowano bowiem koszty zakupu niezbędnego sprzętu. Obecnie oferowane monitory i odbiorniki telewizyjne wyposażone w pasywne 3D kosztują niewiele więcej, niż standardowe modele, w związku z czym firmy analityczne prognozują rychłe spopularyzowanie tej technologii do poziomu masowego. Polaryzacyjna technologia 3D wydaje się zatem najwłaściwsza do budowy stron www 3D o długim cyklu eksploatacji – ofertowych, firmowych, portali, sklepów itp.
Prawdopodobnie jako pierwsza firma na świecie mamy przyjemność zaprezentować wersję naszej strony domowej wykonanej w tej właśnie technologii.