,

Czy firma potrzebuje aplikacji na Android Wear lub Apple Watch?

Aplikacje mobilne na Android Wear i Apple Watch

Urządzenia naręczne oparte o platformy Android Wear i Watch OS, czyli po prostu zegarki z Androidem i Apple Watch stają się coraz popularniejsze. Abstrahując od dyskusji o przydatności tych gadżetów, faktem jest, że w ciągu ostatniego roku ich sprzedaż przekroczyła poziom 10 milionów. Stają się zatem kolejną platformą potencjalnego dotarcia do odbiorcy z informacją o usługach, czy produktach. Urządzenia te zaczynają także znajdować swoje miejsce w kulturze informacji – i tu ich roli nie sposób już nie docenić: powiadomienia o zbliżającym się terminie zabiegu, opóźnieniu lotu, wyniki badań przesyłane do firmowej aplikacji – przykłady zastosowań można mnożyć. Odpowiadając zatem na pytanie postawione w tytule: jeśli twoja organizacja/firma oferuje aplikację na telefony komórkowe (czy to dla klientów, czy też wewnętrzną dla pracowników) warto rozważyć uzupełnienie jej o aplikację dla urządzenia naręcznego. Jest to kolejny sposób na budowanie bliskich relacji z klientami, czy w zespole – nieco żartem można powiedzieć, że w tym wypadku już nie w kieszeni, a wręcz „przy skórze”. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że elektronika „do ubierania” ma przed sobą świetlaną przyszłość. Kilkanaście lat temu telefon w kieszeni mający możliwości przenośnego komputera też wydawał się dość fantastycznym pomysłem… Dziś mało kto nie używa telefonu komórkowego.

,

Android, a plany marketingowe

System Android, a strategia marketingowa

Planując własną aplikację dla systemu Android coraz więcej firm ma problem z konkretnym wyznaczeniem ścieżki osiągnięcia celów sprzedażowych, bądź marketingowych jakie aplikacja ma przynieść i samego cyklu życia oprogramowania. Powodem takiego stanu rzeczy jest naturalnie coraz większa fragmentacja tego mobilnego systemu operacyjnego. Fragmentacja to ilość wersji tego samego systemu mających znaczący udział w rynku urządzeń konsumenckich w jednym czasie. Android pod tym względem jest absolutnym liderem – obecnie w codziennym użyciu jest sześć głównych wersji tego systemu, dodatkowo modyfikowanego przez różnych producentów na potrzeby swoich urządzeń. Pomijając różnice w funkcjach i kompatybilności rozmaitych rozwiązań, najczęściej pada pytanie – do której wersji Androida aplikacja powinna być kompatybilna? Na chwilę obecną najwłaściwsze wydaje się dostosowywanie aplikacji do Androida 4 (czyli Androida 4.0, 4.1, 4.2, 4.3 i 4.4), gdyż ta wersja systemu zajmuje największą część rynku. Jeśli jednak aplikacja ma pracować na wizerunek firmy przez około dwa lata, a taki jest przeciętny czas życia aplikacji produktowej/wizerunkowej, warto już obecnie rozważać wsparcie dla Androida 5 Lollipop.

Najnowszy Android 5.0 i 5.1, kilka miesięcy po premierze, ma udziały w rynku na poziomie 1.6%. Niemniej jednak jego znaczenie będzie wzrastać wraz z kolejnymi urządzeniami prezentowanymi przez poszczególnych producentów. Jako problem często jest jednak postrzegany diametralnie zmieniony design najnowszej wersji tego systemu. W Androidzie 5 Google wprowadził bowiem nowy, płaski wygląd interfejsu użytkownika zwany Material Design. Aplikacje z Androida 4 w najnowszej odsłonie wyglądają jakby nie pasowały do całości. Część firm wybiera zatem rozwiązanie pośrednie, publikując dwie wersje aplikacji z odmiennym designem interfejsu – dla starszego i nowszego Androida. Takie działanie naturalnie zapewnia użytkownikom różnych wersji systemu Google maksymalnie pozytywne doświadczenia, jednak jest droższe we wdrożeniu i aktualizacjach. Planując nową aplikację, gdy w rachubę wchodzi optymalizacja kosztów, warto rozważyć zatem wydanie wersji aplikacji dostosowanej designem do Androida 5 również dla wcześniejszych wersji tego systemu – użytkownikom starszych wersji systemu zaprezentuje się ona jako aplikacja o niestandardowym, niemniej jednak eleganckim, interfejsie, a jednocześnie, w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy, gdy Android 5 będzie stopniowo zastępował starsze wersje, aplikacja nie zdewaluuje się pod względem wizerunkowym.

,

Kompatybilność aplikacji dla iPhone i iPada

Kompatybilność aplikacji iOS na rok 2015

Rozwój rynku IT niesie różne niespodzianki, a czasami prowadzi do niecodziennych sytuacji. Dotychczas jednym z większych problemów do rozstrzygnięcia podczas projektowania aplikacji mobilnych był wybór wersji systemu Android na jakich aplikacja ma działać, gdyż rynek urządzeń z Androidem jest mocno pofragmentowany. Z urządzeniami opartymi o system iOS firmy Apple takiego problemu nie było – zazwyczaj najnowsza wersja systemu iPhone’ów i iPadów była tą obowiązującą. Tak działo się do mijającej właśnie jesieni, kiedy to Apple wydało najnowszy iOS 8. Abstrahując od analizy przyczyn dlaczego tak się stało, system spotkał się z chłodnym przyjęciem wśród użytkowników – po dwóch miesiącach od wydania, iOS 8 zainstalowany jest na zaledwie na 64% wszystkich aktywnych urządzeń produkcji Apple (dane oficjalne podane w grudniu przez Apple na podstawie ruchu urządzeń w sklepie App Store). W przypadku urządzeń z IOS jest to sytuacja bez precedensu – dotychczasowe aktualizacje tego systemu osiągały współczynnik instalacji rzędu 90% po 4 tygodniach od premiery. Taka sytuacja rodzi problem wśród osób, czy firm planujących wydanie aplikacji mobilnej dla iOS na rok 2015. Na pewno powinna być kompatybilna z iOS 8, bowiem procent udziału tego systemu w rynku będzie rósł, gdyż nowe iPhone’y i iPady sprzedawane są z tą wersją systemu. Pierwszy raz jednak trzeba wziąć pod uwagę, także w przypadku nowych aplikacji, kompatybilność wsteczną z iOS 7 – system ten obecnie ma wciąż 36% udziałów, co przekłada się na miliony użytkowników, którzy dotychczas nie przeszli na nowy system, zatem z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że nie zamierzają tego zrobić – a ma to znaczenie w przypadku aplikacji, która z założenia powinna dotrzeć do jak największej grupy odbiorców.

Oczywiście powyższa uwaga ta nie dotyczy aplikacji korporacyjnych nieprzeznaczonych do rozpowszechniania publicznego w App Store – takie aplikacje są ściśle dostosowywane do wymagań działu IT danej firmy, a przeznaczone zazwyczaj do użytku wewnętrznego na określonej liczbie urządzeń ze zdefiniowaną „z góry” wersją systemu operacyjnego.

,

Bezpieczeństwo aplikacji w Google Play

Bezpieczeństwo aplikacji w Google Play

Ostatnie wiadomości e-mail od obsługi sklepu z aplikacjami Google Play wzbudziły spore zaniepokojenie wśród części właścicieli i wydawców aplikacji dla systemu Android. Mail zawiera informację, że aplikacje mają błąd mogący stanowić lukę bezpieczeństwa i powinny być jak najszybciej zaktualizowane, w przeciwnym wypadku mogą zostać uznane przez Google za szkodliwe i usunięte ze sklepu. Nasza rada – lepiej nie ignorować tego e-maila, bo choć mało prawdopodobne jest, aby Google faktycznie usunęło aplikacje (robi to tylko w wyjątkowych sytuacjach), to jednak aplikacje powinny zostać uaktualnione z szacunku dla ich użytkowników.

Problem dotyczy wyłącznie aplikacji na Androida opartych na frameworku Apache Cordova. Jest to dość popularny silnik, wykorzystywany do budowy niezbyt skomplikowanych aplikacji mobilnych, udostępnianych na różnych systemach operacyjnych. Cordova ma tę zaletę (i naszym zdaniem wielu innych zalet nie ma), że aplikacja powstaje raz, a framework umożliwia jej stosunkowo łatwe przeportowanie na różne urządzenia, co pozwala ograniczać koszty – i w tym zapewe należy upatrywać sporej popularności tego rozwiązania. Skąd jednak to zamieszanie? Specjaliści IBM Security Systems odkryli w wydaniach Cordovy do wersji 3.5.0 lukę bezpieczeństwa, umożliwiającą przejęcie przez nieuprawnioną osobę kontroli nad telefonem, czy tabletem z Androidem. Wbrew alarmującemu tonowi maila od Google Play luka nie jest krytyczna, niemniej jednak istnieje. Apache zareagowało stosunkowo szybko i wydało uaktualnienie frameworka likwidujące problem. Nie oznacza to jednak, że aplikacje dostępne w Google Play automatycznie zostały zaktualizowane. Każda z nich wymaga ponownej kompilacji z użyciem nowej wersji Cordovy i ponownego przesłania pliku do sklepu Google, tak aby użytkownicy mogli pobrać aktualizację na swoje urządzenia.

,

Mobilne testy

mobilnie.com.pl - narzędzie do testowania stron www w przeglądarkach mobilnych

Oddajemy w Wasze ręce mobilnie.com.pl – rozbudowane narzędzie służące do poglądowego testowania wyglądu stron www w przeglądarkach internetowych instalowanych w urządzeniach mobilnych. Podstawowym przeznaczeniem tej aplikacji internetowej jest prezentacja wyglądu stron www nieposiadających wersji mobilnej na emulowanych urządzeniach przenośnych, co może pomóc ich właścicielom i webmasterom w ocenie, czy zasadne jest dostosowanie posiadanej strony do standardów mobilnych.

Program stosuje dość zaawansowane techniki przetwarzania wywołania adresu http:// i wyświetlania końcowego rezultatu: stosujemy m.in. skalowanie o wartości takiej samej, jak przeglądarki www wbudowane w systemy mobilne i używamy zgłoszeń, tzw. user agent, podawanych serwerom przez przeglądarki w urządzeniach mobilnych z systemami operacyjnymi iOS, Android i Windows Phone. Na początek przygotowaliśmy emulatory dziewięciu modeli telefonów. Mamy nadzieję, że będą dla Was przydatne w faktycznej ocenie mobilności strony www. Czekamy na Wasze komentarze, uwagi, opinie, wyrażane czy to na naszej firmowej stronie www, czy na profilach w serwisach społecznościowych, zarówno Entery, jak i samej aplikacji. Czekamy również na Wasze sugestie – jakie jeszcze modele telefonów i tabletów chcielibyście zobaczyć na mobilnie.com.pl?

 

,

Sklepy internetowe, czyli responsywne

Responsywne sklepy na miarę mobilności

Pamiętacie, jak w styczniu ubiegłego roku pisaliśmy o wadach i zaletach responsywnych layoutów stron www, czyli takich, które same dostosowują się do szerokości ekranu urządzenia, na którym są wyświetlane? Jeśli nie, to możecie sobie przypomnieć nasze rozważania tutaj.

Minął rok i responsywne strony www stały się obowiązującym standardem, zwłaszcza po niedawnej rekomendacji Google dla tworzenia responsywnych stron www. Niesie to potwierdzenie, wielokrotnie przez nas głoszonej tezy, wynikającej z obserwacji zachowań internautów i popartej badaniami, że internet staje się coraz bardziej mobilny – coraz częściej przeglądamy strony www i robimy zakupy na telefonach i tabletach. No właśnie… robimy zakupy. I tu powstało niemałe zamieszanie dotyczące wspomnianego Google i sklepów responsywnych. W wypadku witryn e-commerce, design responsywny niekiedy nie jest „jedynym słusznym wyborem zalecanym przez Google”. Wszystko zależy od profilu sklepu, usług dodatkowych, a przede wszystkim stałych klientów sklepu. Choć dla 90% sklepów internetowych design responsywny jest obecnie najleszym możliwym rozwiązaniem, pozwalającym ograniczać koszty utrzymania strony, a jednocześnie dotrzeć do klientów mobilnym kanałem sprzedaży, czasami lepszym wyborem od responsywnego layoutu witryny e-commerce będzie dedykowana wersja mobilna dostępna z poziomu przeglądarki w telefonie komórkowym lub aplikacje mobilne do pobrania i zainstalowania przez użytkowników na ich urządzeniach. Po deklaracji Google, zalecającej tworzenie witryn responsywnych, co wg. operatorów tej wyszukiwarki miało poprawiać SEO (z powodu nie dublowania zawartości sklepu internetowego na dwóch odrębnych witrynach: przeznaczonej dla komputerów i mobilnej), w internecie podniosły się głosy sprzeciwu. Oświadczenie to jest bowiem o tyle nietrafne, że dobrze zaprojektowana wersja mobilna nadal pozostaje częścią podstawowego sklepu – podczas przeglądania takiej strony nie zmieniana jest domena sklepu internetowego, a jedynie, na podstawie detekcji przeglądarki, z której korzysta internauta, do możliwości jego urządzenia dostosowany zostaje szablon graficzny. Oświadczenie Google zapewne dotyczyło sytuacji, gdy istnieje odrębna strona mobilna podstawowego sklepu, zazwyczaj osadzana w subdomenie z literką m. na początku (np. m.allegro.pl dla domeny allegro.pl otwieranej na telefonie komórkowym). Google dość szybko zauważyło niezręczność i wydało oświadczenie o treści „Posiadanie dedykowanej wersji mobilnej nie obniża SEO”. Zatem wybór wciąż jest otwarty: sklep responsywny, z wersją mobilną, z aplikacjami, czy może wszystko na raz? A co będzie najlepsze dla klientów tego sklepu i pozwoli zwiększyć dotarcie oraz sprzedaż?

, ,

Mobilne produkty 3D

Trójwymiarowe produkty dla sklepów internetowych - technologia stosowana przez Entera Studio WWW

Po co zadawać pytania o produkt w sklepie internetowym, kiedy można go obejrzeć z każdej strony? Trójwymiarowe produkty to technologia prezentacji wszelkiego rodzaju produktów w serwisach www e-commerce i prezentacyjnych, pozwalająca w łatwy i intuicyjny sposób zaprezentować kontrahentom i klientom bazę ofertową. Dlatego wciąż rozwijamy stosowaną przez nas technologię trójwymiarowej wizualizacji produktów.

W nowej odsłonie technikę Flash zastąpiliśmy całkowicie kodem HTML5, dzięki czemu, oprócz stron www dla komputerów osobistych możemy stosować tę technikę prezentacji produktów również w sklepach responsywnych i mobilnych. Oprócz zapewnienia pełnego wsparcia dla pozycjonowania produktów zgodnie z wytycznymi Google, wprowadziliśmy również pełną obsługę trójwymiarowych modeli za pomocą dotyku na ekranach dotykowych (od stacjonarnych systemów prezentacyjnych do ekranów telefonów komórkowych i tabletów). Trójwymiarowych modeli produktów możemy bez problemów użyć w większości popularnych platform sklepowych i systemów sprzedażowych, również open source, takich jak Magento, czy PrestaShop.

 

Przykładowy produkt trójwymiarowy

Wizualizacja przestrzenna wózka marki Venicci. Do sterowania obiektem można użyć przycisków kontrolnych lub klikając na wózek i „przeciągając” myszką obracać obiekt.

 

,

Ecommerce A.D. 2014

Ecommerce A.D. 2014, czyli o rozwoju handlu w internecie

Branża Ecommerce, czyli handel internetowy, z roku na rok rozwija się coraz bardziej dynamicznie. Według raportu Centre for Retail Research, Polska wyróżnia się w Europie najwyższym wzrostem wartości rynku e-handlu, który rok do roku notuje wzrosty rzędu 30%. Przed całą branżą pojawia się jednak nowe wyzwanie – przypuszczalnie za kilka lat nazwa Ecommerce już nie będzie używana, bowiem… większość handlu będzie realizowana w sklepach internetowych, głównie za pośrednictwem urządzeń mobilnych.

We wrześniu 2014 na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się IV edycja Konferencji Ecommerce Trends, organizowana przez Nonoobs, podczas której postaramy się znaleźć odpowiedzi na powyższe zagadnienie. Oprócz tego, jak co roku, pokazane zostaną najciekawsze sklepy internetowe, projekty ecommerce i zaprezentowane najnowsze dane dotyczące rynku, czy najbardziej nowatorskie usługi dla tego segmentu. Jak zawsze, na podsumowania i prezentację co skuteczniejszych rozwiązań możecie liczyć na naszym blogu.

O e-płatnościach i SSL

O systemach e-płatności i szyfrowaniu SSL piszą eksperci Entera Studio WWW

Postaramy się dziś wyjaśnić Wasze wątpliwości dotyczące płatności w nieszyfrowanych i szyfrowanych połączeniach SSL w serwisach e-commerce. Kiedy zatem będzie potrzebny certyfikat SSL, a kiedy nie?

Najpierw wyjaśnijmy czym jest SSL – to protokół szyfrowanego połączenia internetowego, w przeglądarce zaznaczający się ikoną kłódki przy adresie www, który wówczas rozpoczyna się od przedrostka https://, zamiast http://. Certyfikaty są różne – od kosztujących ok. 100 zł rocznie do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Cena ta zależy w mniejszym stopniu od siły szyfrowania połączenia, w większym od gwarantowanej przez dostawcę certyfikatu sumy ubezpieczenia na wypadek złamania certyfikatu – im silniejsze szyfrowanie i wyższa suma odszkodowań tym droższy certyfikat. Największy problem dla przyszłego właściciela strony www powstaje zazwyczaj wówczas, gdy, po wyborze systemu płatności, zastanawia się nad konkretnym rodzajem usługi oferowanej przez wybranego dostawcę – jedne wymagają połączeń SSL, inne nie i to często nawet w obrębie jednego procesora płatności. I co tu wybrać?

Najprościej mówiąc – to zależy w jaki sposób ma być obsługiwana transakcja i co ma widzieć w tym czasie internauta. Jeśli internauta ma nie opuszczać strony www, z której zainicjował płatność (np. sklepu internetowego), większość systemów płatności wymaga szyfrowanego połączenia SSL, bowiem cała transakcja odbywa się w obrębie strony, na której realizowany jest zakup, a do systemu płatności przekazywane są jedynie wyniki operacji – stąd potrzeba komunikacji między systemami w szyfrowanym, bezpiecznym połączeniu SSL. Jeśli dopuszczamy sytuację, że internauta po zainicjowaniu płatności zostanie przeniesiony do serwisu systemu płatności, protokół SSL nie jest potrzebny, bowiem w macierzystej stronie nie są przetwarzane i przechowywane dane finansowe. Strona jedynie wywołuje system płatności, jednak całość transakcji jest prowadzona i przetwarzana w połączeniu SSL już bezpośrednio na stronie systemu płatności, a do strony www, z której zainicjowano płatność przekazywana jest jedynie informacja zwrotna: zapłacono/niezapłacono. Z której opcji warto zatem korzystać? Niewątpliwie tańszą i mniej kłopotliwą dla właściciela strony www jest opcja druga – nie trzeba bowiem ponosić kosztów certyfikatu SSL i pełnej integracji systemu płatności ze stroną. Wystarczy prosty formularz wywołujący system płatności. Pierwsza opcja jest za to zdecydowanie bardziej korzystna ze względów wizerunkowych – internauta/klient nie opuszcza strony, na której zamawia produkty lub usługi i nie jest przenoszony do strony zewnętrznej firmy (dostawcy płatności), a całość transakcji realizuje i widzi na swoim koncie w naszym serwisie.

Poznaj Magento

Entera Studio WWW na konferencji Meet Magento

Magento to rozbudowana platforma sklepu internetowego rozwijana na zasadach open source. W USA i krajach zachodniej Europy platforma ta bije wręcz rekordy popularności. Również w Polsce oprogramowanie zdobywa coraz większą popularność. Nic dziwnego – Magento, w rękach sprawnego wdrożeniowca, pozwala na zbudowanie wręcz dowolnego sklepu internetowego, a co jeszcze ważniejsze pozwala na w miarę łatwą jego integrację z usługami internetowymi i rozmaitymi systemami sprzedażowymi, czy księgowymi używanymi przez firmy. Dzięki elastycznej strukturze ten silnik e-commerce umożliwia budowanie wysoko zindywidualizowanych platform sprzedażowych dostosowanych do potrzeb danego przedsiębiorstwa.

Pytanie zatem, skoro Magento jest tak przydatne, dlaczego nadal często kojarzy się głównie z sieciowymi multisklepami korporacyjnymi, a nie jako platforma dla „zwykłego użytkownika”. Odpowiedzi doszukiwalibyśmy się w stosunkowo wysokich wymaganiach tej aplikacji dotyczących środowiska serwerowego – zdecydowanie odradzamy Magento jako program do używania na najtańszym hostingu. Na szczęście dla Magento, wraz z oferowaniem coraz lepszych parametrów przez popularne hostingi oraz spadkiem cen usług VPS i serwerów dedykowanych, na oprogramowanie to może sobie pozwolić coraz większa liczba małych i średnich firm planujących ekspansję w Internecie. Zwłaszcza, że jak w przypadku każdego oprogramowania open source, redukcja kosztów zbudowania systemu e-commerce jest znaczna – nie trzeba płacić za oprogramowanie, a koszty ograniczają się do wyboru modelu e-commerce, opracowania szaty graficznej, wdrożenia i szkolenia.

W dniach 4-5 listopada 2013 roku, po raz drugi w Polsce, odbędzie się międzynarodowa konferencja z cyklu Meet Magento. Podobnie, jak w ubiegłym roku, będziemy bacznie śledzić prelekcje i dalsze plany rozwoju tej interesującej platformy e-commerce, którą wykorzystujemy w naszych projektach na co dzień.