WCAG 2.1 zamiast WCAG 2.0

W polskim obiegu prawnym, jako obowiązujący standard dostosowywania stron WWW i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych do potrzeb osób niepełnosprawnych, funkcjonuje wersja specyfikacji WCAG 2.1, zgodnie z „Ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych” z dnia 4 kwietnia 2019 r. Tymczasem W3C opublikowała nową wersję specyfikacji WCAG 2.2, która nie wprowadza wprawdzie rewolucji i nie zastąpi obowiązującego standardu, jednak doda do niego kolejne 9 kryteriów sukcesu. Razem na wszystkich poziomach będzie teraz 87 kryteriów do spełnienia, z których do zapewnienia poziomu AA, wymaganego ustawą, potrzeba będzie zadośćuczynić 58 kryteriom. To znaczący wzrost – według WCAG 2.1, aby osiągnąć poziom dostosowania AA trzeba było spełnić 50 kryteriów.

Należy pamiętać, że obecnie w Polsce obowiązuje standard WCAG 2.1. Nie wiadomo kiedy można spodziewać się aktualizacji ustawy – na razie nie są prowadzone prace legislacyjne. Biorąc pod uwagę, że ostatnia aktualizacja tych przepisów zajęła Sejmowi 4 lata, można przypuszczalnie założyć, że czasu na ewentualne przygotowania jest znacząca ilość. Co jednak nowego w WCAG 2.2?

Naszym zdaniem najważniejszą zmianą jest przeniesienie wymagania 2.4.7  Widoczny fokus z poziomu AA do poziomu podstawowego A. Z naszego doświadczenia – już na poziomie AA ten punkt sprawiał sporo problemów podczas audytów WCAG 2.1. Panuje wśród webmasterów wyraźna niechęć do widocznego zaznaczania tzw. outlinem aktywnego focusu. Przypuszczamy, że spowodowane jest to względami natury czysto estetycznej – outline elementów w rzucających się w oczy barwach nigdy nie sprawia pozytywnego wrażenia na odbiorcy pełnosprawnym. Cóż – taka jest właśnie rola tego elementu. Z góry przepraszamy za potoczne wyrażenie, ale aktywny focus ma „walić po oczach”, aby ułatwić zauważenie zaznaczonego elementu osobom słabowidzącym. Według WCAG 2.2 aktywny focus wchodzi do podstawowego poziomu zgodności A – w praktyce nie będzie sensu prowadzić audytu zgodności z WCAG strony bez aktywnego autofocusu, gdyż wynik będzie negatywny „z automatu”. Warto też dodatkowo zwrócić uwagę na nową wytyczną 2.4.11 – Wygląd fokusu, która głosi, że fokus ma być nie tylko widoczny, ale musi wyróżniać się z tła.

Nowe kryteria sukcesu w WCAG 2.2 dotyczą przede wszystkim zaburzeń poznawczych oraz zaburzeń uczenia się.

Poziom A

2.4.13 – Stałe punkty odniesienia
Publikacje elektroniczne muszą mieć numery stron, które odpowiadają wersji drukowanej, jeśli taka istnieje.

3.2.6 – Pomoc łatwa do znalezienia
Kryterium dotyczy opcji pomocy. Jeśli na stronie znajduje się „pomoc” należy upewnić się, że jest stale dostępna zawsze w tym samym miejscu, aby można ją było łatwo odnaleźć.

3.3.7 – Dostępne uwierzytelnianie
Jeśli istnieje mechanizm kontrolny, potwierdzający, że jesteś człowiekiem (np. captcha), musi istnieć alternatywny sposób uwierzytelniania, który nie wymaga testu poznawczego, taki jak np. uwierzytelnianie dwuskładnikowe.

3.3.8 – Nadmiarowość wprowadzania
Podczas wypełniania formularzy wszystkie wcześniej wprowadzone informacje są dostępne przez autouzupełnianie lub wybór. Wyjątkami są potwierdzanie haseł i porzucone formularze.

Poziom AA

2.4.11 – Wygląd fokusu (minimum)
Fokus musi wyróżniać się z tła, a nie tylko być widoczny.

2.5.7 – Przeciąganie
Jeśli gest przeciągania jest wymagany np. przesuwanie po pasku, należy zapewnić jego alternatywę taką jak kliknięcie lub dotknięcie.

2.5.8 – Odstępy między celem wskaźnika
Należy upewnić się, że wszystkie cele interaktywne zajmują co najmniej 44 × 44 piksele CSS. Może to obejmować odstęp wokół celu.

3.2.7 – Ukryte kontrolki
Wszelkie ważne elementy sterujące powinny pozostać widoczne i być dostępne dopóki są istotne. Nie powinny pozostawać ukryte lub znikać.

Poziom AAA

2.4.12 – Wygląd fokusu (wzmocniony)
Na poziomie AAA wygląd fokusu ma konkretnie określone parametry: minimalna grubość linii to 2 px, a kontrast minimalny 4,5:1

Tizen - co to takiego

Lubicie swoje zegarki Samsung Galaxy Watch i cienicie je za długi czas pracy na baterii i sprawny interfejs systemu Tizen, o który są oparte? Zatem dbajcie o swoje urządzenia i noście je jak najdłużej, bowiem czas Tizena w zegarkach Samsunga dobiega końca. A ponieważ Samsung to – o ile nam wiadomo – jedyny producent opierający smartwatche o Tizena, zatem ogólnie czas Tizena w zegarkach dobiega końca. Samsung oficjalnie bowiem ogłosił we współpracy z Google, że kolejne linie smartzegarków z serii Galaxy będą wyposażone o system Google WearOS (zmodyfikowany, zegarkowy Android) z nakładką Samsunga OneUI.

Nie sprecyzowano przyczyn tej decyzji, jednak dla każdego obserwatora rynku elektroniki użytkowej są one jasne – system płatności mobilnych. Samsungowi nie udało się przebić z własnym systemem płatności Samsung Pay, a Google ma szeroko rozpowszechniony i popularny Google Pay. Jeśli zatem macie aplikację dla smartzegarków tylko na Tizena, konkluzja jest prosta – czas na opracowanie wersji dla WearOS, jeśli zależy wam na rozwijaniu bazy użytkowników.

Jest o co powalczyć – Tizen w wersji noszonej był jednym z najpopularniejszych systemów operacyjnych na rynku smartwatchy. Obecnie największy udział ma watchOS (Apple Watch) – 40% rynku – i właśnie Tizen (zegarki Samsunga) – 25-30% rynku. Zegarki z WearOS to zaledwie ok. 5% rynku. Za sprawą ruchu Samsunga należy przypuszczać, że udział WearOS znacząco wzrośnie, choć zapewne część użytkowników przejdzie na urządzenia Apple.

Tizen oczywiście nadal będzie królował na rynku TV. W przypadku Smart TV jest na pierwszym miejscu – ma 50% rynku, na drugim Android TV – 25%. Planując aplikację na TV nie można zatem pominąć obydwu systemów, jednak Tizen TV wciąż pozostaje pierwszym wyborem.

Watch OS 8 - update bezobjawowy

Ogólna stagnacja na rynku technologii mobilnych trwa w najlepsze. Nie można się temu wrażeniu oprzeć również patrząc na zmiany wprowadzane przez Apple w systemie watchOS dla zegarka Apple Watch. Z jednej strony plotki głoszą, że jesienią dostaniemy zmieniony wygląd zegarka i nieco większy ekran, z drugiej strony wręcz całkowite status quo w systemie operacyjnym. Tak – watchOS 8, to watchOS 7 z kosmetycznymi zmianami z gatunku tych bezobjawowych 🙂

Jeśli jesteście posiadaczami aplikacji na Apple Watch i owa aplikacja pracuje poprawnie na watchOS 6 i watchOS 7, to nową wersję systemu watchOS 8 – przynajmniej na etapie obecnej wersji beta – możecie z czystym sumieniem zignorować. Oczywiście jakieś drobne zmiany w samym systemie są – nowe tarcze zegarka, nowe drobne funkcje zorientowane na użytkownika itd. jednak w kwestiach, pod którymi my rozpatrujemy nowe wersje systemów operacyjnych – ewentualnych wymaganych korekt w aplikacjach i potrzeby ich aktualizacji – jakichkolwiek zmian odnotowano. Ten update systemu watchOS jest przeznaczony przede wszystkim dla użytkowników końcowych, dla deweloperów wnosi niewiele, a dla właścicieli aplikacji nic.

iOS 15 jak iOS 14

Nowa wersja systemu iOS dla iPhone i iPadów – iOS 15 – będzie dostępna jesienią. Mamy pierwsze deweloperskie wersje beta zatem, jak co roku, w naszych wczesnych testach skoncentrujemy się na ewentualnych zmianach wymagających aktualizacji aplikacji opublikowanych w App Store, abyście wiedzieli, czy trzeba przygotować się na ewentualne zmiany.

Na pierwszy rzut oka – po przejściu na springboard (pulpit) urządzenia – iOS 15 różni się od iOS 14 w jeszcze mniejszym stopniu, niż iOS14 różnił się od iOS 13. Zmiany naturalnie są, jednak są to korekty czysto kosmetyczne. Nic, co spowoduje, że aplikacje działające na iOS 14 będą wymagały aktualizacji. Nie zauważyliśmy niekompatybilności na poziomie kodu, tak więc jeśli nie planujecie udostępniać waszym użytkownikom nowych funkcjonalności wprowadzanych wraz z iOS 15, nie musicie planować aktualizacji.

Przyglądając się nowemu iOS warto także pamiętać o zmianach w App Store, które zaczną ostatecznie obowiązywać pod koniec roku. Podobnie jak w Google Play będą to zmiany dotyczące prywatności użytkowników i wykorzystywania danych przez aplikacje. W App Store, na karcie każdej aplikacji pojawiła się nowa sekcja dotycząca prywatności – jest to rozbudowany formularz dotyczący ochrony prywatności i wykorzystania danych. Każdy właściciel aplikacji będzie musiał go obowiązkowo wypełnić chcąc opublikować aktualizację programu lub wydać nową aplikację.

Android 12 - zmiany kosmetyczne

Nowy Android został właśnie zaprezentowany – tym razem o numerze 12 i oznaczeniu kodowym Q. Jak co roku przyglądamy się becie, aby sprawdzić na co należy być przygotowanym i czy w ogóle trzeba coś robić, jeśli macie aplikacje na Androida opublikowane na platformie Google Play, czy też w innym sklepie. Ostateczna wersja systemu będzie dostępna jesienią i wówczas ewentualne zmiany zostaną wprowadzone w konsoli Google Play. Posiadacze aplikacji opublikowanych w HUAWEI AppGallery nie muszą się specjalnie zastanawiać, gdyż ta platforma jest oparta o AOSP (Android Open Source Project) i jako taka nie podlega zmianom i wymaganiom wprowadzanym przez Google w usługach i serwisach tej firmy.

Wydawcy mogą odetchnąć – nowa aktualizacja Androida nie wnosi praktycznie żadnych zmian w kwestiach kompatybilności. Ogólnie zmiany w systemie należą do kategorii kosmetycznych i optymalizacyjnych – znaczne korekty w wyglądzie, nowy wygląd powiadomień, zmiany estetyczne typu dopasowywanie koloru wyróżnień do koloru tapety, uporządkowanie belki systemowej, porządki w szufladce ustawień itp.

Mając aplikację na Androida zawsze jednak trzeba zwracać uwagę na tzw. target, czyli wersję API, na którym aplikacja jest oparta. Obecnie aby opublikować aplikację lub wydać aktualizację w Google Play wymagany jest target 30, czyli aplikacja musi być dostosowana do Androida 11. Nowa wersja Androida ma target 31, jednak nie zmienia wymagań targetu minimalnego – nadal jest to 30. Od przyszłego roku będzie to jednak target 31. Nie dostrzegliśmy pomiędzy targetami jakichkolwiek niekompatybilności, zatem jeśli wasza aplikacja jest targetowana numerem 30 to raczej nie musicie się niczym martwić, a jeśli macie aplikację targetowaną niższym API i tak musicie ją dostosować do targetu 31 jeśli chcecie opublikować aktualizację.

Tabliczka mnożenia z Enterkiem Windows Edition

Pamiętacie jeszcze tego jegomościa w fikuśnym wdzianku? Ma na imię Enterek i stara się uczyć dzieciaki tabliczki mnożenia. Dotychczas robił to na telefonach z Androidem i iOS, a teraz przeniósł się na komputery z systemem Windows 10.

Pandemia i nauka zdalna postawiła wyzwania nie tylko przed dorosłymi, ale także przed dziećmi. Pociechy, czy tego chcą, czy nie, spędzają kilka godzin dziennie przed komputerami – również te z najmłodszych klas. Jedną z najbardziej uciążliwych szkolnych czynności w najmłodszych klasach niewątpliwie jest nauka tabliczki mnożenia – powiedzmy sobie szczerze, zapamiętywanie „fascynujących” rzędów cyferek z tabelki na kartce, czy z tzw. tuby Pitagorasa nie nalezy do ekscytujących czynności. Tabliczka mnożenia z Enterkiem stara się złamać ten utarty schemat „nudy” – to aplikacja skierowana głównie do uczniów klas I-III szkoły podstawowej, wspomagająca naukę tabliczki mnożenia, zgodna z programem nauczania Ministerstwa Edukacji Narodowej realizowanym w szkołach. Przewodnikiem dziecka w aplikacji jest sympatyczna, animowana postać Enterek, który stopniowo wprowadza najmłodszych w świat tabliczki mnożenia za pomocą interaktywnych gier i zabaw, odpowiednio zachęcając i motywując dzieci do podejmowania prób nauki.

System motywacyjny oferujący najmłodszym nagrody, odznaczenia, gry i rozmaite niespodzianki za naukę został przygotowany pod kontrolą doświadczonych pedagogów, w poszanowaniu dziecięcej psychologii. Opracowano go na podstawie obserwacji nauczycieli wychowania wczesnoszkolnego i z uwzględnieniem sugestii rodziców dzieci w wieku wczesnoszkolnym, takich jak np. fakt, że dzieci z klas I-III miewają jeszcze niekiedy problemy z czytaniem – dlatego aplikacja, dzięki innowacyjnym algorytmom, komunikuje się z dzieckiem językiem w pełni naturalnym.

Dotychczas Enterek był przeznaczony głównie do szybkiej sesji powtórkowej w drodze do szkoły – w autobusie, czy tramwaju – na smartfonie. Teraz, skoro dzieciaki i tak muszą spędzać czas przed komputerami, przeportowaliśmy go na komputery osobiste z Windows 10. Mamy nadzieję, że umili to i ułatwi nieco najmłodszym naukę zdalną. Aplikacja nie wyświetla reklam i nie zbiera żadnych danych. Możecie ją pobrać bezpłatnie ze sklepu Microsoftu:

 

 

Pomocnik WCAG 2.1 - Windows Edition

Przedstawiamy aplikację Pomocnik WCAG 2.1, zastępującą naszą znaną aplikację Pomocnik WCAG 2.0. Nowa aplikacja została napisana zupełnie od nowa, znacząco rozbudowana i wyposażona w nowe funkcje. Zapewnia najszerszy na rynku zakres analizy dostosowania strony WWW do standardu WCAG 2.1 (do poziomu AAA). Nowy, rozbudowany silnik i zaawansowane algorytmy, które zastosowaliśmy, spowodowały, że tym razem zdecydowaliśmy się nie wydawać wersji mobilnej, a wyłącznie wersję desktopową – Pomocnik WCAG 2.1 jest aplikacją desktopową przeznaczoną dla systemu Windows 10. Pobierzecie ją bezpłatnie ze sklepu Microsoft Store.

Aplikacja Pomocnik WCAG 2.1 to praktyczne narzędzie ułatwiające prowadzenie i kontrolę audytu stron WWW, aplikacji wyprowadzających kod wynikowy zgodny z technologią HTML publikowanych w przestrzeni WWW i systemów teleinformatycznych wyprowadzających kod wynikowy zgodny z technologią HTML dostępnych w Internecie, pod kątem dostępności dla osób niepełnosprawnych zgodnie z wytycznymi zawartymi w instrukcji WCAG 2.1. Aplikacja zapewnia ponad 180 zautomatyzowanych testów i analiz pod kątem zgodności strony WWW ze specyfikacją WCAG 2.1.

Aplikacja jest przeznaczona do analizy stron WWW i aplikacji internetowych opublikowanych w języku polskim (PL).

Z racji swojego charakteru, aplikacja Pomocnik WCAG 2.1 jest kierowana przede wszystkim do webmasterów i osób odpowiedzialnych w jednostkach administracyjnych i publicznych za wdrożenie „Ustawy o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych” z dnia 4 kwietnia 2019 r., w szczególności w zakresie dostosowania stron WWW, aplikacji i systemów informatycznych do specyfikacji WCAG 2.1.

Dla przypomnienia – Pomocnik WCAG 2.0 to aplikacja mobilna wydana przez nas 4 lata temu, która pomagała dostosować strony WWW do standardu WCAG 2.0. Wielu z Was nadal chętnie z niej korzysta, bardziej z braku alternatywy, jak z faktycznej obecnie przydatności tego kodu. Czas płynie do przodu, standardy się zmieniają. „Rozporządzenie Rady Ministrów z 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności” zostało zastąpione „Ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych”, a specyfikację WCAG 2.0, zastąpiła jej nowsza wersja WCAG 2.1. Nie znaczy to, że Pomocnik WCAG 2.0 przestał być całkowicie użyteczny, gdyz specyfikacja WCAG 2.1 nie różni się znacząco od WCAG 2.0. W starej aplikacji brakuje jednak nowych testów i analiz dostosowanych do nowych wytycznych wprowadzanych nowszą wersją specyfikacji. Stąd nowa, rozbudowana wersja dostosowana do WCAG 2.1 i „Ustawy o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych”.

Należy przy tym pamiętać, co zawsze podkreślaliśmy i będziemy podkreślać, że wskazania jakiejkolwiek aplikacji, również naszej Pomocnik WCAG 2.1 w żadnym wypadku nie mogą być traktowane jako ekwiwalent przeprowadzenia audytu dostępności strony WWW, czy aplikacji mobilnej lub internetowej, wymaganego „Ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych”. Wskazania aplikacji należy traktować jedynie orientacyjnie, jako pomoc przy planowaniu obszarów audytu, mając jednocześnie na uwadze, że audyt dostępności strony WWW lub aplikacji mobilnej obowiązkowo wymaga współpracy z osobami niepełnoprawnymi podczas jego przeprowadzania.

 

 

Prywatność 2.0

Omawiając wersje beta nowych systemów operacyjnych Android i iOS wspominaliśmy, że szykują się znaczne zmiany w zakresie ochrony prywatności użytkowników zarówno w Google Play, jak i w App Store. To, co kilka miesięcy temu nie było do końca jeszcze wiadome, teraz jest już pewne. Zmiany dotyczą zarówno Google Play, jak i App Store, zatem jeśli macie aplikacje na którejś z tych platform zdecydowanie warto się im przyjrzeć bliżej. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki w postaci wyrzucenia aplikacji ze sklepu. Zmiany w iOS nie wymagają aktualizacji kodu aplikacji, w Androidzie w niewielkim stopniu. Na obu platformach wymagają jednak zainteresowania się tym, co dzieje się na waszym koncie.

Zacznijmy od App Store, gdyż tu zmiany są mniej restrykcyjne dla właściciela aplikacji. Jeśli nie planujecie nic robić ze swoją aplikacją, to nie musicie czytać dalej – zmiany nie dotyczą dotychczas wydanego kodu. Jeśli jednak planujecie nową aplikację lub publikację aktualizacji dla istniejącej aplikacji koniecznie zajrzyjcie do nowej sekcji „Prywatność” widocznej na karcie aplikacji w App Store. Znajdziecie tam rozbudowany formularz dotyczący prywatności i sposobu wykorzystywania danych przez waszą aplikację, który trzeba wypełnić przed przesłaniem aplikacji lub aktualizacji do recenzji. Formularz jest szczegółowy, jego wypełnianie irytujące, jednak jeśli przez to nie przebrniecie, aplikacja nie zostanie opublikowana. W samym kodzie aplikacji nowe opcje prywatności App Store nie implikują zmian – po stronie iOS wszystko pozostaje bez zmian.

W Google Play jest dużo bardziej restrykcyjnie. Zmiany są znaczące i implikują aktualizację kodu aplikacji. Jeśli wasza aplikacja korzysta z jednego z uprawnień newralgicznych: telefon, SMS, czujniki zdrowia, lokalizacja w tle, do 17 stycznia 2021 macie czas, aby wprowadzić w niej odpowiednie zmiany, opublikować aktualizację i wypełnić stosowny formularz uprawnień w sklepie Google Play. Każda aplikacja korzystająca, z któregoś z tych uprawnień będzie ręcznie zatwierdzana przez Google. Oprócz odpowiednich zapisów w Polityce Prywatności, w samej aplikacji musi znaleźć się informacja, że aplikacja korzysta z uprawnienia newralgicznego i wyjaśnienie po co to robi. Nie wystarczy uzyskanie zgody użytkownika na wykorzystanie uprawnień. W samej aplikacji też musi znaleźć się stosowna informacja. I to nie gdzieś w menu, wyskakującym oknie itp. – informacja ma być wyeksponowana w miejscu łatwo widocznym podczas normalnego użycia aplikacji. Po takim zaktualizowaniu kodu aplikacji, należy przesłać pakiet update do Google Play, wypełnić formularz uprawnień (w wymaganiach m.in. załączenie filmu pokazującego wykorzystanie uprawnienia newralgicznego – sic!) i czekać na decyzję Google. Pomimo spełnienia wszystkich wymagań nie ma żadnej gwarancji, że Google aplikację wam zatwierdzi, a drogi odwoławczej, jak zwykle w wypadku tej firmy, nie ma. Abstrahując od powodów, dla których Google zdecydowało się na tak restrykcyjny model, warto o tych zmianach pamiętać również planując przyszłe aplikacje na Androida, jeśli mają być dystrybuowane za pomocą Google Play – jeśli macie w planach wykorzystanie któregoś z uprawnień newralgicznych, nie ma pewności, że program zostanie opublikowany nawet pomimo spełnienia wszystkich formalnych wymogów – po 17 stycznia 2021 będzie to zależało wyłącznie od kaprysu Google. Warto zatem kilkukrotnie przemyśleć, czy wasza aplikacja na Androida na pewno będzie potrzebować np. funkcji SMS lub lokalizacji w tle.

 

Terminy Leczenia NFZ - Windows Edition

Wszyscy znacie (a przynajmniej chcielibyśmy, aby tak było :)) naszą apkę mobilną wykorzystującą API Terminy Leczenia oferowane przez NFZ. W skrócie: oferowane przez NFZ API (Advanced Programming Interface) Terminy Leczenia – i co za tym idzie aplikacja „Terminy leczenia NFZ” – ma bezpośredni dostęp do bazy kolejkowej NFZ i pozwala wyszukiwać wolne miejsca i terminy do lekarzy, w szpitalach oraz na różne procedury medyczne w całym kraju bezpośrednio w bazie Narodowego Funduszu Zdrowia.

Narzekacie na tą aplikację niemiłosiernie – zwłaszcza na aktualność danych i dziwaczne nazwy procedur medycznych, często nie kojarzące się z tym co wszyscy znamy jako „wizyta u lekarza”. Narzekajcie do woli – „weźmiemy na klatę”, bo i tak nie mamy żadnego wpływu, ani na aktualność danych, ani na nazewnictwo stosowane przez NFZ (przyznajmy – bywa… kreatywne 🙂 ). Aplikacja służy do bezpośredniego szukania w bazie NFZ – nie stosuje własnych nazw, terminologii itp. – wszystko co w niej widzicie pochodzi bezpośrednio z NFZ. Jak zadzwonicie do Pani na infolinii NFZ, która telefonicznie udziela porad dotyczących terminów leczenia, a Pani „podłubie” w swoim komputerze, to poda Wam te same dane, które widzicie w aplikacji „Terminy Leczenia NFZ” – system NFZ i aplikacja korzystają bowiem z tego samego źródła danych – bazy kolejkowej NFZ.

Narzekacie na aplikację mobilną, a jednocześnie narzekacie, że nie ma wersji desktopowej na Windows, bo na małym ekranie przeszukiwanie danych nie jest zbyt wygodne. Narzekacie – macie 🙂 Znacząco rozbudowana wersja desktopowa dla Windows już na Was czeka. Wymagany Windows 10 i dostęp do Internetu. Aplikację możecie pobrać bezpłatnie ze sklepu Microsoft Store – link na końcu wpisu. Teraz macie więcej powodów do narzekania 🙂 Miłego 🙂

 

 

Tizen - co to takiego

Każdy pasjonat technologii zna nazwę Tizen. Przebija się też ona coraz częściej do ogólnej świadomości, o czym świadczą m.in. pytania, które od was dostajemy. Czym zatem jest Tizen?

Tizen to nazwa opartego o Linuksa systemu operacyjnego o otwartym kodzie źródłowym. Tizen wyrósł z innego systemu operacyjnego o nazwie Bada, opracowanego przez firmę Samsung, który w pierwotnym założeniu miał uniezależnić firmę od Androida Google. Android okazał się jednak nie do pokonania w telefonach. Problem stanowił brak aplikacji na nowy system Samsunga, przez co klienci woleli świetnie oprogramowanego w miliony apek Androida. Pomysł zatem upadł, ale sam system pozostał. System lekki, stabilny i wydajny. Samsung postanowił zatem wykorzystać go w swoich zegarkach i telewizorach. Jednocześnie chcąc zwiększyć jego popularność, zmienił nazwę na Tizen, uwolnił kod źródłowy, tak aby każdy mógł z systemu korzystać według uznania i powołał fundację Tizen Foundation rozwijającą nowe wersje systemu.

Zegarki Samsunga oparte o Tizena zdobyły dużą popularność ze względu na umiarkowaną cenę (brak opłat licencyjnych dla Google) i długi czas pracy na baterii (zaleta lekkości systemu). Smart TV wyposażone w ten system, w przeciwieństwie do telewizorów opartych o Android TV, nie sprawiają wrażenia ospałości interfejsu – to także dodało im popularności. W efekcie Tizen stał się jedną z najpopularniejszych platform dla smart zegarków i smart TV – zyskując na popularności, zyskał programistów piszących aplikacje, zyskując aplikacje zyskuje coraz więcej użytkowników. I tak koło się zamyka.
Obecnie na rynku smartwachy sytuacja w popularności systemów operacyjnych wygląda następująco: 1. watchOS (Apple Watch), 2. Tizen (zegarki Samsunga), 3. WearOS (Android dla zegarków). Dla smart TV sytuacja jest odwrotna: 1. Tizen (TV Samsunga i kilku innych producentów), Android TV (m.in. Sony i LG), systemy własne producentów.

Dziś Tizen to zatem jeden z najpopularniejszych systemów operacyjnych na rynku – stąd jego nazwa coraz częściej trafiająca do ogólnego użycia. Obecnie planując produkcję aplikacji na smartwatche i jak największe pokrycie rynku obowiązkowo trzeba wziąć pod uwagę watchOS (Apple Watch) – 40% rynku – i właśnie Tizena (zegarki Samsunga) – 25-30% rynku. Zegarki z WearOS (Android dla zegarków) przy ograniczonym budżecie można po prostu pominąć – stanowią zaledwie ok. 5% rynku. Poza grupą Fossil nie ma wielu producentów zegarków WearOS. W przypadku Smart TV na pierwszym miejscu jest Tizen – 50% rynku, na drugim Android TV – 25-30% rynku, reszta to rozwiązania własne producentów. Planując aplikację na TV nie można zatem pominąć obydwu systemów, jednak pierwszym wyborem pozostaje Tizen.