,

O certyfikatach WCAG 2.0 słów kilka

Certyfikaty WCAG 2.0
O certyfikatach WCAG 2.0 słów kilka
4.86 (97.14%) 7 głos[ów]

Nawiązując do dużej ilości zadawanych nam pytań postaramy się wyjaśnić kwestę tzw. certyfikatów zgodności stron internetowych z WCAG 2.0, co ma związek z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, nakazującym instytucjom użyteczności publicznej oraz organom administracji państwowej i samorządowej dostosowanie stron www i systemów teleinformatycznych do standardu WCAG 2.0.

Już na wstępie należy podkreślić, że Polskie instytucje państwowe nie prowadzą certyfikacji zgodności stron z WCAG 2.0. Wynika to z natury samej specyfikacji WCAG 2.0, która jest tworzona i rozwijana na bieżąco przez jedną z agend ONZ. Rząd musiałaby powołać stosowny urząd kontrolny, a instytucja ta musiałaby zostać akredytowana przy W3C i ONZ. Nie istnieje zatem certyfikat zgodności z WCAG 2.0 w rozumieniu dokumentu poświadczanego przez instytucję państwową. Deklarację zgodności wystawia jednostka przeprowadzająca audyt poświadczając tym samym poziom zgodności i przyjmując na siebie za taką deklarację odpowiedzialność.

Również w przypadku prowadzonego przez nas audytu WCAG 2.0 wystawiana jest pisemna deklaracja zgodności strony z WCAG 2.0 i Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności. Strony www, które uzyskują wymagany poziom zgodności mogą ponadto posługiwać się logotypem W3C informującym o zgodności z danym poziomem WCAG 2.0. Wzory logotypów wyglądają następująco:

Logotypy zgodności z WCAG 2.0

Logotypy zgodności z WCAG 2.0

Warto także przypomnieć, że rozporządzenie nakłada obowiązek dostosowania stron www według wybranych 36 pozycji specyfikacji WCAG 2.0, pogrupowanych w 12 wymagań, według 4 zasad, w 10 punktach do poziomu AA (drugi, z trzech możliwych), w pozostałych do poziomu A. Nie jest wymagany zatem pełny audyt WCAG 2.0 i dostosowywanie stron do poziomu AAA. Ta kwestia budzi wiele wątpliwości – strony www według wspomnianego rozporządzenia muszą zostać dostosowane do poziomu AA WCAG 2.0.

Należy także pamiętać, że wspomniane rozporządzenie określa ponadto minimalne wymagania, które musi spełnić sam audyt WCAG 2.0. Wymagania te wynikają bezpośrednio ze specyfikacji WCAG 2.0 i ich niespełnienie może skutkować zakwestionowaniem audytu WCAG 2.0 przez instytucje kontrolne. Minimalnych wymagań nigdy nie spełni audyt WCAG 2.0 przeprowadzony przez jedną osobę. W audycie WCAG 2.0 bierze udział minimum 6-oosobowy zespół specjalistów – złożony nie tylko z programistów oceniających techniczną budowę kodu strony internetowej i zastosowane rozwiązania z zakresu user experience lecz również samych zainteresowanych: osób niepełnosprawnych z różnymi dysfunkcjami, do których kierowane jest rozporządzenie. Audyt powinien zostać również skontrolowany i zatwierdzony przez specjalistę ds. rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Audyt WCAG 2.0 prowadzony bez udziału osób niepełnosprawnych nie spełnia wymagań Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, które to rozporządzenie w dużej mierze opiera się na specyfikacji WCAG 2.0. Sama specyfikacja bowiem, w swoich założeniach, przewiduje oprócz kontroli technicznych aspektów działania, dostępności i dostosowania strony internetowej, kontrolę jej faktycznego odbioru przez osoby niepełnosprawne.

 

Jeśli interesuje Państwa audyt WCAG 2.0 zgodny z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, zachęcamy do zapoznania się z metodyką prowadzonego przez nas audytu dostępności stron www zgodnego z tym rozporządzeniem, dostępną pod tym odnośnikiem: Audyt WCAG 2.0

Dla wszystkich śledzących nasz cykl wpisów „Kompendium WCAG 2.0” przygotowaliśmy także bezpłatną aplikację mobilną Pomocnik WCAG 2.0, stanowiącą uzupełnienie tego cyklu. Aplikacja kierowana jest do webmasterów i osób odpowiedzialnych w jednostkach publicznych za dostosowanie stron www do wymagań WCAG 2.0 zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności.

 

,

Android, a plany marketingowe

System Android, a strategia marketingowa
Android, a plany marketingowe
4.75 (95%) 4 głos[ów]

Planując własną aplikację dla systemu Android coraz więcej firm ma problem z konkretnym wyznaczeniem ścieżki osiągnięcia celów sprzedażowych, bądź marketingowych jakie aplikacja ma przynieść i samego cyklu życia oprogramowania. Powodem takiego stanu rzeczy jest naturalnie coraz większa fragmentacja tego mobilnego systemu operacyjnego. Fragmentacja to ilość wersji tego samego systemu mających znaczący udział w rynku urządzeń konsumenckich w jednym czasie. Android pod tym względem jest absolutnym liderem – obecnie w codziennym użyciu jest sześć głównych wersji tego systemu, dodatkowo modyfikowanego przez różnych producentów na potrzeby swoich urządzeń. Pomijając różnice w funkcjach i kompatybilności rozmaitych rozwiązań, najczęściej pada pytanie – do której wersji Androida aplikacja powinna być kompatybilna? Na chwilę obecną najwłaściwsze wydaje się dostosowywanie aplikacji do Androida 4 (czyli Androida 4.0, 4.1, 4.2, 4.3 i 4.4), gdyż ta wersja systemu zajmuje największą część rynku. Jeśli jednak aplikacja ma pracować na wizerunek firmy przez około dwa lata, a taki jest przeciętny czas życia aplikacji produktowej/wizerunkowej, warto już obecnie rozważać wsparcie dla Androida 5 Lollipop.

Najnowszy Android 5.0 i 5.1, kilka miesięcy po premierze, ma udziały w rynku na poziomie 1.6%. Niemniej jednak jego znaczenie będzie wzrastać wraz z kolejnymi urządzeniami prezentowanymi przez poszczególnych producentów. Jako problem często jest jednak postrzegany diametralnie zmieniony design najnowszej wersji tego systemu. W Androidzie 5 Google wprowadził bowiem nowy, płaski wygląd interfejsu użytkownika zwany Material Design. Aplikacje z Androida 4 w najnowszej odsłonie wyglądają jakby nie pasowały do całości. Część firm wybiera zatem rozwiązanie pośrednie, publikując dwie wersje aplikacji z odmiennym designem interfejsu – dla starszego i nowszego Androida. Takie działanie naturalnie zapewnia użytkownikom różnych wersji systemu Google maksymalnie pozytywne doświadczenia, jednak jest droższe we wdrożeniu i aktualizacjach. Planując nową aplikację, gdy w rachubę wchodzi optymalizacja kosztów, warto rozważyć zatem wydanie wersji aplikacji dostosowanej designem do Androida 5 również dla wcześniejszych wersji tego systemu – użytkownikom starszych wersji systemu zaprezentuje się ona jako aplikacja o niestandardowym, niemniej jednak eleganckim, interfejsie, a jednocześnie, w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy, gdy Android 5 będzie stopniowo zastępował starsze wersje, aplikacja nie zdewaluuje się pod względem wizerunkowym.